18 miesięcy temu

  Dziś jest szczególny dzień. Gaja skończyła półtora roku i zamiast wpisu okolicznościowego postanowiłam zamieścić wierszyk mojego autorstwa, który można określić terminem "rymy częstochowskie". Nic to, bo i tak jestem zadowolona! W niedzielę zaś obchodzony jest we Włoszech Dzień Matki, więc upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu i sama sobie złożyłam życzenia. Zapraszam do lektury i mam nadzieję, że okażecie zrozumienie i wybaczycie mi tą małą gafę:).

Panienka Gaja

Nie wiem kim jestem
I co tutaj robię
W brzuszku sobie siedzę
I jest mi tak wygodnie!

I tylko gdzieś z oddali
Słyszę już od rana
Głos tej miłej pani
Co zwie się chyba...mama!

I mówi do mnie ciągle
Iż nadszedł już ten czas
"No wyjdź już do nas mała
To pora szkrabie nasz"!

A ja nie mam zamiaru
Bo dobrze mi wokoło
I ciepło i swobodnie
Zostawcie mnie w spokoju!

Mogę nóżkami kopać
Jak piłkarz do woli
Mogę skakać wysoko
I nic mnie nie boli!

Mogę rozrabiać i psocić
Przez dzień długi cały
I nie pójdę nigdzie
Do tej pani...mamy!

Choć czegoś się boję
Mój domek maleje
I wody już nie ma
Coś złego się dzieje!

Nie umiem się ruszyć
Nie widzę też drzwi
Ratunku pomocy
Otwórzcie tam mi!

Lecz uciec nie mogę
Bo się zmęczyłam
Przez dziewięć miesięcy
W rytm disco tańczyłam!

Co teraz będzie
Nie wiem już sama
Musi mi pomóc
Ta pani...mama!

A mama się śmieje
I nie czeka długo
Za chwilę zobaczy
Swe największe cudo!

Już pociął ją lekarz
I blizna została
Zjawiła się wreszcie
Panienka Gaja!

I krzyczy i płacze
A mama się wzrusza
I żadna z niej pani
To moja mamusia!
Obsługiwane przez usługę Blogger.