Pozwól jej odejść

  Dzisiejszy wpis będzie inny niż wszystkie. Zazwyczaj opowiadam o tym, co dzieje się u nas i rzadko kiedy komentuję bieżące sprawy, ponieważ wolę skupić się na rodzinie. Pisanie o codzienności, wbrew pozorom, nie jest łatwym zadaniem, bo trzeba ubrać w słowa niezbyt ekscytującą prozę życia. Wydarzyło się jednak coś, co wstrząsnęło mną do głębi, więc postanowiłam zmienić rytm bloga i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. A wszystko zaczyna się od Italii.

  Lubię ten kraj, tak odmienny od Polski. Italia wydaje się być rajem, gdzie żyje się jak w bajce, a Włosi sprawiają wrażenie otwartych i życzliwych ludzi. Tak jest i mimo przeszkody w postaci nostalgii mieszka mi się tu bardzo dobrze. Jednakże Italia- niezwykła i jedyna w swoim rodzaju- ma też drugie, naprawdę przerażające oblicze. To kraj mężczyzn-władców, zabijających z zimną krwią swe żony. To kraj, w którym zjawisko zwane "feminicidio" (kobietobójstwo), zatacza coraz szersze kręgi. Tym razem zbrodniarz poszedł o krok dalej- nie tylko zamordował żonę, lecz również dwójkę swych malutkich dzieci. Zrobił to, gdyż małżeństwo stało się dla niego klatką, dlatego zaplanował pozbycie się "więzów", które go krępowały.

  W ubiegłą sobotę wieczorem jak zwykle położył dzieci spać, następnie odbył stosunek z żoną, po czym poszedł do kuchni. Chwilę później wrócił do sypialni z nożem w ręku i wbił go w gardło szaleńczo zakochanej w nim małżonki. Gdy beznamiętnym głosem mówił o szczegółach zbrodni, wspomniał, że umierająca żona spytała go: "dlaczego". Biedaczka nie wiedziała, że na niej się nie skończy i za parę minut jej mąż zrobi coś, na co żaden kochający ojciec nigdy by się nie poważył- zabije dwójkę bezbronnych maluszków, śpiących niewinnie w pokoju. Wierzę, że ich mama zmarła zanim dotarło do niej, co mąż zamierza uczynić. Po dokonaniu zbrodni wyrodny ojciec poszedł do baru oglądać mecz reprezentacji Włoch, a trupy bliskich bynajmniej nie przeszkodziły mu świętować zwycięstwo Azzurrich.

  Co drzemie w ludziach? Jakim potworem trzeba być, żeby zaszlachtować własne dzieci? Skoro małżeństwo ograniczało tego "człowieka" i czuł się jak więzieniu, to mógł się spokojnie rozwieść. Zadano bestii pytanie, czemu tak nie postąpił, przecież tak byłoby najrozsądniej. Ojciec-kat odpowiedział z rozbrajającą szczerością, że nic by to nie dało, bo dzieci by zostały. Brak mi słów, więc powtórzę raz jeszcze- co drzemie w ludziach?

  Dla takiego monstrum dożywocie to za mało! Postawić go przed plutonem egzekucyjnym to też niewiele, bo jego męka musi być długotrwała i ciężka. Mam głęboką nadzieję, że wyrzuty sumienia nie pozwolą temu "człowiekowi" żyć. Mam głęboką nadzieję, że powieszą mu na ścianie zdjęcia swych aniołków i będzie patrzył na nie do końca swych marnych dni. Wreszcie- mam głęboką nadzieję, że w małej celi poczuje, czym jest prawdziwa klatka.

  Mężu, partnerze, mężczyzno- jeśli kobieta Cię ogranicza i czujesz się źle, zrób jedyną słuszną rzecz- odejdź! Jeśli i tego nie potrafisz- zabij się sam, oszczędzisz sobie bólu. Idź swoją drogą, a kobietę zostaw w spokoju- nie jest Twoją własnością. Pozwól jej odejść i nie morduj- to takie proste!

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.