Sposób na teściową

  Ostatnie chwile spokoju przede mną i za kilka dni rozpocznie się szaleństwo z babcią Gai w roli głównej. Staram się być optymistką i w duchu powtarzam sobie, że to tylko 10 dni, ale z drugiej strony, kurczę, to aż 10 dni! Jestem przyzwyczajona do mojej samotni i na myśl o tym, że ktoś naruszy przestrzeń, w której się poruszam, po prostu chce mi się wyć. Przez tydzień nie będzie męża, co trochę mnie martwi, bo potrafi przystopować swoją mamę jak mało kto. Cóż, jakoś to wytrzymam, choć naturalnie cieszę się z tego, że odwiedzą nas goście. Ich pobyt u nas ma też swoje dobre strony, a teściowa bez wątpienia nie pozwoli mi się nudzić. Są jednak rzeczy, które mi w niej przeszkadzają i jestem pewna, że moja cierpliwość znów zostanie wystawiona na ciężką próbę. A wszystko przez jej małe, trudne do zaakceptowania i nieco śmieszne zboczenia, czyli "odstraszacze na synową" (tak je nazywam).

  Przede wszystkim mam nadzieję, że przestanie mi podtykać pod nos swoją komórkę i zmuszać do rozmowy z osobami, których na oczy nie widziałam. Kiedy była u nas w zeszłym roku, nieustannie paplała przez telefon i przekazywała mi go w najmniej oczekiwanym momencie, co bardzo mnie drażniło. Raz wieszałam pranie na balkonie, gdy przyleciała teściowa, cała przejęta i wepchnęła mi w rękę komórkę, żebym pogadała sobie z jej przyjaciółką. Nie znałam tej baby i nie miałam najmniejszej ochoty z nią rozmawiać, lecz wydukałam parę grzecznościowych zwrotów. Teściowa wszystkim robi takie niespodzianki i nawet męża nie ominęły jej dalekosiężne macki. Próbował co prawda wyperswadować jej te nieziemskie pomysły, jednakże z miernym skutkiem. Tak ma i to się nie zmieni, a próba odmowy dyskusji z nieznajomymi kończy się groźbą, że nigdy więcej do nas nie przyjedzie.

  Drugim problemem, z którym będę musiała się uporać, jest włoska mania obściskiwania i całowania się z każdym. Gdy byliśmy w grudniu na Sardynii, myślałam, że nie wytrzymam i eksploduję od nadmiaru tych pocałunków. Ktoś może powiedzieć- wyluzuj, to tylko buziaki- ale nie znoszę publicznie okazywać uczuć i unikam tego jak mogę. Tymczasem będąc na święta u teściów, wycałowałam więcej osób niż przez całe moje dotychczasowe życie i nieraz miałam ochotę kogoś opieprzyć. Na szczęście umiałam nad sobą zapanować, inaczej nie wiem, jak skończyłby się ten permanentny maraton czułości. Mąż zresztą też nie jest fanem całowania się z rodzinką, więc obiecał mi, że załatwi sprawę po męsku. No i załatwił, aczkolwiek nie tak, jak chciałam. Powiedział bowiem swojemu najprzystojniejszemu kuzynowi (notabene chrzestnemu Gai), że w Polsce nie ma tradycji całowania się na przywitanie czy pożegnanie i od tej pory krewniak D. witał się już ze mną tylko na odległość. Wytłumaczyłam Panu P., że embargo na buziaki dotyczyło tylko ciotek i starych chłopów, ale stwierdził, że nie będzie z nimi gadać, bo i tak nic nie wskóra. Czasem przydałaby mi się instrukcja obsługi mężczyżny, ponieważ to najbardziej skomplikowane stworzenia na świecie, przynajmniej taki jest mój kochany mąż. Nie muszę dodawać, że jego mama uwielbia się przytulać i robi to nagminnie, a pod nieobecność synalka na pewno ja będę spełniać rolę maskotki (Gaja skutecznie ucieka od babci). Włoski temperament i moja polska oziębłość nie zawsze idą ze sobą w parze, lecz w tym wypadku wcale nie obwiniam teściowej. Nie lubię uścisków i tyle.

  Zbieram więc siły do tego, żeby zmierzyć się z huraganem, który za niedługo pojawi się w naszym domu. Jeden mały już jest, teraz przyjedzie drugi, a w środku tego chaosu pozostanę ja- biedna, nieufna i zimna:). Mimo wszystko sądzę, że nie będzie tak źle, gdyż zawsze mogę namówić babcię Gai do pieczenia chleba. Wiem z doświadczenia, że nie wolno jej przeszkadzać w pracy, zatem oddalę się po angielsku i pozwolę tworzyć w skupieniu:). Swoją drogą zastanawiam się, czy nie zrobić konkurencji tutejszej piekarni i nie puścić jej z torbami, bo taki talent nie może się zmarnować. Półtora tygodnia, które spędzimy razem na pewno będą niezwykle intensywne i niezapomniane, a ja zrobię wszystko, by mama męża czuła się tu jak u siebie. W końcu teściowa jest tylko jedna!
Obsługiwane przez usługę Blogger.