Ja tylko piszę

  Znowu sami! Kilkanaście intensywnych dni minęło z szybkością błyskawicy i wszystko powróciło do uporządkowanej normy. Dom nie stoi już na głowie, a nieustanny szczebiot babci Gai sprawił, że po jej wyjeździe jestem zwyczajnie oszołomiona ciszą. Nieobecność męża nie wpłynęła negatywnie na moje relacje z teściową i jakoś udało mi się przetrwać ten szalony tydzień. Nie było źle, mimo że wiele razy musiałam gryźć się w język, aby za dużo nie chlapnąć. Mama Pana P. ma bowiem nieco odmienną wizję wychowywania Gai, więc czasami dochodziło między nami do nieporozumień. Nie mogłam zgodzić się na to, żeby Gaja rozniosła mi mieszkanie, a babcia spełniała każdą jej zachciankę  Dawała jej do zabawy sztućce, pozwalała rysować podłogę czy szaleć bez wytchnienia, toteż niejednokrotnie byłam zmuszona temperować małą, której ta beztroska oczywiście odpowiadała. Jestem przekonana, że teściowa obgada mnie teraz przed rodziną, jaka to ze mnie jest surowa matka, a nawet dopowie nieco od siebie, bo ma skłonności do konfabulacji. Jakoś to przeżyję, zresztą najważniejszy jest fakt, że dziecko mi nie zdziczało.

  Mój drogi teść przez cały czas pobytu u nas robił wyłącznie jedną rzecz- długo i namiętnie oglądał telewizję. Odzwyczaił Gaję od jej ukochanej kreskówki (Peppy Pig), gdyż patrzył tylko na wiadomości i kiedy na jednym kanale się skończyły, od razu przeskakiwał na następny. I tak w nieskończoność, ku mojej starannie skrywanej złości. Musimy koniecznie kupić nowy telewizor, ponieważ podczas następnych odwiedzin teściów nie wytrzymam tego maratonu dzienników. Przebywanie ze starszymi ludźmi jest dosyć trudne, bo mają oni swoje przyzwyczajenia, do których ciężko się dostosować. Jeśli mąż znajdzie kiedyś pracę na umiłowanej Sardynii, przenigdy nie zamieszkam z jego rodzicami, chociaż mają ogromny dom. Przyznaję bez bicia, że nie dałabym rady, tak samo jak nie wyobrażam sobie żyć pod jednym dachem z moimi staruszkami. Wolę mieć święty spokój:).

  Mężowi niemiecka wyprawa sprawiła dużo radości i wrócił do domu zadowolony oraz obładowany niczym turecki tragarz. Nakupił całą masę głupot i prezentów, wśród których wyróżniała się maselniczka z wdzięcznym napisem "butter"(po kiego mu ona?). Mam nadzieję, że jej nie stłukę, bowiem wszystko ostatnio leci mi z rąk. Pan P. ma sentyment do rzeczy przywiezionych z podróży, więc nie chciałabym go zawieść. Jakby co, zwalę na Gaję, jako że na nią raczej się nie pogniewa. Pobyt w Niemczech uświadomił mężowi, że nie ma kryzysu w jego sektorze, w związku z czym postanowił poważnie szukać nowej pracy. Na razie nie mam zamiaru tym faktem się podniecać, bo Pan P., jak to Włoch, jest w gorącej wodzie kąpany, zatem poczekam na rezultaty. Istotne jest dla mnie to, że mąż wrócił, gdyż usychałam z tęsknoty za nim. Dzisiaj co prawda zdążyliśmy się już pokłócić, rzecz jasna nie z mojej winy, ale co tam! Kto się czubi, ten się kocha, prawda?

  Na koniec chciałabym napisać o dosyć przykrej sprawie dotyczącej blogowania. Dowiedziałam się niedawno, że jestem małą blogerką i nie powinnam w ogóle odzywać się na forach. Wytłumaczcie mi proszę, co to znaczy mała lub duża blogerka- czy chodzi może o format bloga? A poważnie- już sama klasyfikacja pachnie mi dużą nietolerancją i nadęciem. Dla mnie każdy piszący bloga to po prostu bloger (choć ja sama nie lubię się tak nazywać) i na nikogo nie patrzę przez pryzmat liczby odwiedzin. Czytam wiele blogów, między innymi dwa mega popularne, lecz zaglądam do nich dlatego, że ich autorki mają lekkie pióro i potrafią naprawdę pięknie ubierać myśli w słowa (właśnie tego czasem im zazdroszczę). Nie komentuję jednak ich wpisów, ponieważ nie chcę być oskarżona o lans, nigdy też u nikogo nie zostawiam komentarzy typu: "zapraszam do siebie", ani tym bardziej nie linkuję moich postów. Nie publikuję bałwochwalczych tekstów o tym, jak mocno podziwiam Panią X i jak wspaniałą blogerką jest Pani Y, bo wolę opowiadać o moich bliskich. Nie walczę o odsłony, nie latam po sieci w poszukiwaniu weny, mam głęboko gdzieś durne afery i nie kopiuję innych mam. Ja tylko piszę. Widocznie to za mało, by móc wyrazić swoją opinię.
Obsługiwane przez usługę Blogger.