Gdy dziecko się boi

 Czasem chciałabym być odcięta od świata, nie słyszeć pewnych rzeczy i mieć święty spokój. Parę miesięcy temu Włochy obiegła tragiczna wiadomość o samobójstwie dziewięcioletniej dziewczynki, która wyskoczyła z balkonu mieszkania na ostatnim piętrze. Nikt nie rozumiał, dlaczego tak się stało, wszak mała nie miała ku temu powodów. Okazuje się, że jednak miała, bowiem autopsja wykryła przyczynę targnięcia się dziewczynki na swoje życie- ktoś wykorzystywał ją seksualnie. Gdy to usłyszałam, przeszły mnie ciarki. Jaką trzeba być bestią, żeby molestować bezbronne dziecko? Dla pedofilów nie mam litości i uważam, że kary dla nich przewidziane są zdecydowanie za niskie. Gdyby to ode mnie zależało, kazałabym wykastrować typa i na resztę życia wsadziłabym go do więzienia o zaostrzonym rygorze. Pedofilia to najgorsza ze zbrodni i trzeba ją ostro tępić. Matka aniołka nie wiedziała o niczym, za co zresztą już się jej dostało od opinii publicznej. No bo jak to możliwe, że nie była świadoma tego, co działo się z jej córeczką? To akurat jest wytłumaczalne, gdyż dzieci potrafią się dobrze maskować, a że boją się swych prześladowców, tym bardziej milczą i sprawiają wrażenie, iż wszystko jest w porządku. Matka dziewczynki zapowiedziała, że gdy dowie się kto gwałcił jej dziecko, zabije pedofila z zimną krwią, nawet jeśli będzie musiała za to odpowiedzieć. Nie jestem zwolenniczką przemocy, ale w tym wypadku całkowicie tę biedną kobietę popieram.

  Sprawa ta spowodowała, że powróciłam w myślach do lat dzieciństwa. Nigdy nie padłam ofiarą gwałtu, niemniej były sytuacje, w których czułam, że coś jest nie tak ze strony dorosłych osób. Kiedyś nocowałam u najlepszej koleżanki i miałam wątpliwą przyjemność doświadczyć na własnej skórze, czym jest zły dotyk. Do kumpeli przyjechał 40-letni wujek, przykładny ojciec rodziny, stawiany otoczeniu za wzór. Spałyśmy w pokoju z Karoliną, a gdy ta poszła wieczorem do łazienki, niepostrzeżenie pojawił się jej wujaszek i zaczął mnie głaskać po udach. Na szczęście Karolina szybko wróciła, więc jej stryjek wyniósł się z pokoju jak niepyszny, a ja przez całą noc nie mogłam zasnąć. Nie podobało mi się to, co zrobił ten człowiek i nie pojmowałam czemu ogarnął mnie paraliżujący strach, kiedy mnie dotykał. Miałam wtedy jedenaście lat i do głowy mi nie przyszło, że to co się wydarzyło podchodziło pod molestowanie seksualne. Nikomu o tym nie powiedziałam z tej prostej przyczyny, że się wstydziłam. U Karoliny już nie nocowałam.

  Innym razem wracałam wieczorem z osiedlowego sklepu, który był oddalony o naszego domu o jakieś 50 metrów. Mama posłała mnie po chleb i idąc z powrotem, zauważyłam naprzeciwko mnie brodatego mężczyznę. Dziwnie mi się przyglądał i gdy byłam już blisko niego, rozpiął spodnie i zaczął się masturbować. Spoglądał przy tym na mnie lubieżnym wzrokiem, a obleśny uśmiech nie schodził mu z twarzy. Kiedy go minęłam, biegiem popędziłam do domu i uspokoiłam się dopiero na klatce schodowej. Serce biło mi jak szalone, bo byłam pewna, że facet pójdzie za mną i zrobi coś złego. Przekroczyłam próg mieszkania, położyłam chleb na stale i zamknęłam się u siebie w pokoju. Wiedziałam, że jestem już bezpieczna, lecz mimo to uczucie lęku towarzyszyło mi do rana, a gęstą brodę drania miałam ciągle przed oczami. Niezłe przeżycie jak na trzynastoletnią dziewczynkę.

  Mój mąż zwykł mawiać, że nie należy się obawiać ludzi nieznanych, ale tych, którzy są obok nas. Zawsze gdy o tym wspomina, przypominam sobie jednego z sąsiadów i historię z nim w roli głównej. Bawiłam się z koleżankami na podwórku, grałyśmy w dwa ognie i w pewnym momencie piłka wleciała nam do piwnicy. Zaoferowałam się, że po nią pójdę, a w piwnicy spotkałam sąsiada, którego podświadomie nie znosiłam. Powiedziałam mu "dzień dobry", a on pochylił się nade mną, chwycił mnie za ramię i chciał pocałować. Zdobyłam się wtedy na odwagę, spoliczkowałam go i uciekłam. Na odchodnym powiedział mi: "Nie mów nic mamie, bo cię dopadnę" i oczywiście udało mu się mnie wystraszyć. Mama dowiedziała się, jakiego wieprza ma za sąsiada dawno po fakcie i była bardzo zła o to, że przyznałam się jej tak późno. Poszła do niego i solidnie go ochrzaniła, a facet się wszystkiego wyparł. Stwierdził, że mam bujną wyobraźnię i żadnych dowodów przeciw niemu, więc nic mu zrobić nie możemy. Cóż, nie od dziś wiadomo, że najlepszą obroną jest atak.

 Po latach doszło do mnie, że zachowanie tych mężczyzn było niezgodne z prawem. Rozmawiałam o tym, co mi się przytrafiło w gronie koleżanek i zadziwiające było to, jak wiele dziewczyn doznało podobnych upokorzeń. I prawie każda z nich zostawiła to dla siebie, bo albo została przez łajdaka zastraszona, albo nie miała odwagi się przyznać. Od jednej ze znajomych usłyszałam zaś, że w sumie to nie dziwi się moim prześladowcom, ponieważ byłam nadzwyczaj rozwinięta jak na swój wiek, toteż mogli się pomylić. Gdyby głupota mogła fruwać... Nic nie usprawiedliwa i tłumaczy molestowania, a to, że w wieku 13 lat urosły mi piersi absolutnie nie dawało nikomu przyzwolenia na bezkarnie obłapianie mojego ciała. Jeśli tak będziemy myśleć, do niczego nie dojdziemy. Ktoś niedawno powiedział, że kobiety same sobie są winne gwałtu, gdyż ubierają się wyzywająco. Moja bystra koleżanka chyba sądzi podobnie- miałaś duże cycki, zatem to logiczne, że cię obmacywano. I tak z ofiary stałam się prowokatorką, co prawda nastoletnią i nieświadomą swojej kobiecej mocy sprawczej, ale co tam. Mea pieprzona culpa...
 
Obsługiwane przez usługę Blogger.