Ona na mnie leci

  Faceci- skomplikowane stworzenia, których nie sposób zrozumieć. Mówi się, że to my, kobiety, strzelamy fochy, wiecznie plotkujemy i mamy nie wiadomo jakie wymagania, ale moim zdaniem płeć brzydka bije nas w tym na głowę. Co drugi mężczyzna uważa się za lepsze wcielenie Brada Pitta, opowiada kumplom o miłosnych podbojach (często ze szczegółami), a ideałem piękna jest dla niego skrzyżowanie Dody z Natalią Siwiec. Wystarczy, że kobieta ledwo rzuci na kolesia okiem, a ten już ma się za prawdziwego zdobywcę serc niewieścich i z satysfakcją zauważa: "ona na mnie leci". Takich maczo za pięć groszy jest co niemiara, a im większy erotoman- gawędziarz, tym bardziej możemy mieć pewność, iż zwyczajnie ściemnia. Skąd zresztą w facetach przekonanie, że kobietom imponuje liczba ich partnerek seksualnych?

  Z tą ilością wiąże się dziwny paradoks. Kiedy mężczyzna rozprawia, że spał z (dajmy na to) pięćdziesięcioma kobietami, od razu oczekuje słów wielkiego uznania. Mylnie bowiem sądzi, że zaimponuje płci przeciwnej, jawiąc się jako mega doświadczony samiec. Kiedy natomiast kobieta wyznaje, że miała ileś tam kochanków, najłłagodniejszą łatką, którą się jej potem przypina jest "łatwa", ewentualnie "puszczalska". Skoro mężczyźni mogą sypiać z kim popadnie i lubią się popisywać swoimi erotycznymi przygodami, to czemu zabraniają tego kobietom? Za moich singielskich czasów nierzadko dyskutowałam na ten temat z facetami i zawsze odpowiedź była jedna- dziewczynom nie przystoi się puszczać. Nikt nie wytłumaczył, czemu tak być musi, ale że tak być musi, to nie podlegało dyskusji. Wynika więc z tego, że mężczyźni pragną dziewic orleańskich, sami zaś mogą brykać do woli, by później zwalić winę na nas i niewinnie stwierdzić: "nie mogłem inaczej postąpić, wszak ona na mnie leci".

 Podobno mężczyźni preferują naturalne kobiety, typy dziewczyn z sąsiedztwa, ale to chyba pobożne życzenia. Prawda jest taka, że wolą plastikowe laski rodem z Playboya, a silikonowe biusty tych wyzywających kociaków są szczytem męskich podniet. Jedynie seksbomby są w stanie zapewnić im nieziemski seks oraz prawdziwe doznania, bo te zwykłe babki nic nie potrafią. A może potrafią o wiele więcej niż Wam się wydaje, tylko nie umiecie tego dostrzec? Kilka lat temu mój dobry kolega zapałał namiętnością do takiej właśnie panienki- ślicznej jak z obrazka długonogiej blondynki, na widok której ślinił się jak dziad. "Ale rura"- prawił do znajomych i robił wszystko, żeby ją zdobyć. Jakimś cudem posiadł dziewczynę, po czym bez wyrzutów sumienia oznajmił to światu. Na początku obnosił się nową zdobyczą i chełpił się, jaki to z niego wspaniały dawca orgazmów, lecz po jakimś czasie jego zapał ostygł. "Dajcie spokój"- zwierzał się kumplom- "leży w łóżku jak kłoda, nic mi po niej." Nawet najseksowniejsze ciało nic nie pomoże, jeśli się nie posiada wyobraźni, zatem nic dziwnego, że marzenia pryskają.

 Nie ulega wątpliwości, że kobiety cenią sobie dyskretnych mężczyzn. Mało której z nas uśmiecha się być bohaterką męskich pogaduszek, zwłaszcza tych intymnych. Dlatego też zanim po raz setny się powie, że "ona na mnie leci", czasem warto się zastanowić, czy naprawdę tak jest. Niektórzy oferują kobietom prywatny odrzutowiec, po czym się okazuje, że stać ich było wyłącznie na tanie linie lotnicze. Wokół seksu życie się nie kręci, chociaż jest jego istotną częścią, ale coraz częściej skłaniam się ku stwierdzeniu, że jest przereklamowany. W końcu kobiety to też skomplikowane natury:).
Obsługiwane przez usługę Blogger.