Bolek i Lolek w Genui

-Co się tak pchasz, Lolek? Zaraz wyjmą nas z paczki i wreszcie będziemy mogli rozprostować nogi. To dopiero początek, a ja już mam dosyć podróżowania w tak niewygodny i tani jak najtańszy barszcz sposób. Myślałem, że będziemy traktowani jak celebryci i wożeni limuzyną, a tu masz ci poczto. Priorytetem nas wysyłają, tego się w życiu nie spodziewałem. Jesteśmy legendami polskiej animacji i ulubieńcami kilku pokoleń, przynajmniej ja, bo z tobą Lolek, sam wiesz jak to jest. Sławę osiągnąłeś tylko dzięki mnie!

-Cicho Bolek, słyszę jakieś szmery i robi się jaśniej, w końcu nas odpakowują. Zobacz tą małą, wow, to ona będzie naszą Cziczerone? Całe szczęście, bo starsze panie po trzydziestce są takie poważne i sztywne, jakby kije od miotły połknęły. O nie, jeszcze jedna, na pewno znowu włoży nas do torebki.

(Starsza pani po trzydziestce w międzyczasie robi chłopakom zdjęcia przy oknie na tle miasta).


-I to ma być Genua? Jak na razie mnie nie powala, widziałem ładniejsze miejsca. Popatrz, Lolek, widać stadion, wybierzemy się na mecz? Kiedy gra liga?

-Chyba w weekend, ale do następnej soboty na pewno tu nie zostaniemy.

-Szkoda.Wiesz co, mam pomysł- udaj, że zachorowałeś, przedłużymy sobie pobyt tutaj i pójdziemy pokibicować.

-To nie jest najlepszy pomysł!

-Masz rację, lepiej złam rękę, będziesz bardziej wiarygodny. Aaaaa, co to ma być?

(Starsza pani po trzydziestce zabiera Bolka i Lolka w trasę).


Centrum miasta, Port Antyczny.



-Bolek, zerknij tam, jaki fantastyczny statek! Czytałem o nim, to ten sam, w którym pływali "Piraci" Romana Polańskiego. Po zakończeniu zdjęć do filmu został zacumowany w Genui, ku uciesze mieszkańców.

-I ty w to wierzysz? Daj spokój, to na pewno atrapa, a turystom wciska się kit, żeby go zwiedzali i kasę zostawiali. Fajny jest, temu nie zaprzeczam, ale filmowy był jakby większy i się poruszał, a ten jak na mój gust jest za spokojny. Zresztą nie widzę tu piratów, ani choćby prostych majtków, więc nie ze mną te numery, Lolek.




-O, akwarium dla rybek. Skoro tam ich tyle jest, to może uda nam się złowić jakiegoś halibuta albo chociaż śledzia, bo głodny się zrobiłem. Łazimy i łazimy, a żołądek mi skacze jak piłka. Wejdźmy tam, ja zagadam obsługę, a ty poszukasz wędki.


-W Akwarium nie ma halibutów, są za to delfiny, piranie, a nawet rekiny.

-Rekiny? O żesz Karol, idziemy dalej, nie mam ochoty podzielić losu Pinokia! Pisał mi ostatnio na fejsie, że do tej pory ma wodne koszmary i śni mu się bestia, która go połknęła. Te morskie potwory uwielbiają pożerać postaci z bajek, gdyż podobno smaczne z nas zakąski.






-Widzisz te słupy, a co to takiego?

-To nie są żadne słupy, tylko projekt wielkiego architekta- Renzo Piano. Struktura robi naprawdę niesamowite wrażenie i jest genialna w swej prostocie, sam bym tego lepiej nie wymyślił, choć mam ogromny talent do projektowania.

-Ja tam nadal sądzę, że to są skrzywione słupy.




Inny odcinek miasta, pomnik Garibaldiego.

-Garibaldi jest jedną z najważniejszych postaci w historii Italii. Zastał Włochy rozwalone, a zostawił zjednoczone, zupełnie jak nasz król, jak go poddani nazywali, Lolek? Nie umiem sobie przypomnieć, bo byłem wtedy na waga..., znaczy różyczkę przechodziłem i opuściłem lekcję historii. Pamiętasz tego mądrego króla?

-Kazimierz Wielki.

-Ano właśnie, miałem go na końcu języka. Chyba budowlańcem był, bądź drewna nie lubił, coś mi tam świta. A ten cały Garibaldi jak się wkurzył, to wyruszył na wyprawę (prawie tak samo, jak my) i dzięki niemu Włochy nie są podzielone na części. Dlatego w każdym włoskim mieście jest ulica Garibaldiego, pomnik Garibaldiego, plac Garibaldiego, są szkoły imienia Garibaldiego i nawet lodziarne Garibaldiego by się znalazły. Ma więcej rzeźb niż nasz papież, cwaniak jeden! Szkoda, że w tamtych czasach ludzie smartfonów nie mieli. Pstryknąłby facet selfie i dzięki temu oszczędziłby roboty rzeźbiarzom, którzy wiecznie się muszą z nim użerać. Czemu nikt wcześniej telefonów z aparatem nie wymyślił?

-Bo dawniej ludzie byli o wiele mądrzejsi.





Kierunek Kolumb!


-No i mamy dom Kolumba, najsłynniejszego Genueńczyka. Zaczynam rozumieć, czemu się wyniósł z Genui, bo mieszkać w takich warunkach raczej bym nie chciał. Nie sądzę, aby hodował tu kury (niby gdzie) i wymyślił tę swoją teorię o jajku.

-Na czym ona polegała?

-Oj, Lolek, co byś zrobił beze mnie- twojej prywatnej skarbnicy wiedzy? Po odkryciu Ameryki Kolumb chodził po mieście i przekonywał wszystkich, że jajka na bekonie są najzdrowsze i najsmaczniejsze. Jeden jego kumpel postanowił je przyrządzić, lecz miał pecha, gdyż po konsumpcji przyplątała się do niego salmonella. Poszedł więc wkurzony do Kolumba, oskarżył go o zatrucie z premedytacją i powiedział: "wypchaj się swoimi jajkami, Kolumb". Stąd wzięło się powiedzenie "jajko Kolumba", wie o tym każdy gimnazjalista!




-Dobra, przyliż włosy, robimy zdjęcie z naszą przodowniczką.














-Ile schodów, aż mnie mdli na ich widok! I jak teraz odpocznę po długiej przeprawie przez miasto, skoro muszę się wspinać? Nic tu po nas, spadamy do Krainy Ostu.

-Chyba Doliny Aosty.

-No przecież mówię!


Obsługiwane przez usługę Blogger.