Męża urojenia, żony podejrzenia

 Myster Pi chyba zapatrzył się w Maradonę! Wczoraj pojawił się w domu opuchnięty, a ja od razu nabrałam podejrzeń. No bo tak:

-jeśli wstrzyknął sobie botoks, na bank to oznacza, że zawróciła mu w głowie jakaś małolata i chce się dla niej na siłę odmłodzić

-a może całował się gdzieś nad morzem o wieczorowej porze, co prowadzi do tego, że to nie ze mną się tam obściskiwał

-ostatnio kupił mi parę drobiazgów (a rzadko kiedy to robi), w tym śliczną sukienkę, która za bardzo opinała się w biuście, czyli, powiedzmy to wprost, była przeznaczona dla tamtej, ale widocznie się jej nie spodobała

  Wszystko jasne, prawda? Skromny, cichy, poważny i (rzekomo) nie zwracający uwagi na inne kobiety Myster Pi ma kochankę! Niecałe trzy lata po ślubie znudziła mu się wierna żona i zaczął szukać uniesień poza małżeństwem, to niebywałe! Jak mógł mi to zrobić, przecież tyle dla niego poświęciłam, a on okazał się typowym Włochem. Postanowiłam zadzwonić z pretensjami do teściowej i wyrzucić jej, że nie wychowała dobrze synalka, lecz na przeszkodzie stanął mi właśnie Myster Pi:

-Czyś ty oszalała? Nie mam żadnej baby! Jak chcesz, to zadzwoń do mojej mamy, a pojawi się tu jutro i nie opuści nas przynajmniej przez miesiąc.

  O tym nie pomyślałam. Nadgorliwa teściowa w domu jest gorsza od niejednego kataklizmu, chociaż na pewno pomogłaby mi dojść do prawdy. Wolę jednak mieć spokój, a że nie brak mi przebiegłości i tak się dowiem, co wyczynia Myster Pi. Zaatakowałam go ponownie:

-Skąd zatem się wzięły te twoje obrzmiałe usta? Tylko nie wmawiaj mi bzdur, że osa cię użądliła, bo i tak w to nie uwierzę!

-Przez pomyłkę w pracy wypiłem kawę z kubka kolegi i zaraz potem to coś mi wyskoczyło. Poza tobą nie interesuje mnie żadna kobieta, kiedy to w końcu do ciebie dotrze?

  Fakt, Myster Pi to nie Casanova i inne kobiety są mu najzupełniej obojętne, co dosyć mnie dziwi. Wytłumaczenie, którym mnie uraczył, niby trzyma się kupy (raczej kubka), aczkolwiek jest zbyt pospolite. Mógłby się mężuś wysilić i powiedzieć, że dostał w mordę, ponieważ ktoś mnie znieważył, wobec tego walczył w obronie dobrego imienia żony, wtedy byłabym zachwycona. Nie omieszkałam mu tego wypomnieć, na co Myster Pi zareagował tak:

-Masz wybujałą fantazję, wykorzystaj ją lepiej na blogu.

No więc wykorzystałam.



P.S. Myster Pi skarży się, że mało go tutaj. Niech ma!





Obsługiwane przez usługę Blogger.