Piętno otyłości

  Byłam grubym dzieckiem. Staram się nie myśleć o szkolnych czasach, bowiem nadal, pomimo upływu lat, ciężko mi się wspomina ten piękny wiek niewinności. Niekiedy jednak bywa tak, że przeszłość sama do mnie wraca i daje o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Wtedy rany otwierają się na nowo, a ja czuję się znowu małą dziewczynką, która doznawała samych upokorzeń i nie wiedziała, co to szczęśliwa młodość.

  Tym razem zmory dzieciństwa dopadły mnie nieoczekiwanie w Lidlu, gdzie stałam w długiej kolejce do kasy, nudząc się przy tym niemiłosiernie. W pewnym momencie doszła do mych uszu rozmowa pomiędzy matką, a jej kilkuletnią córeczką:

-Mamo, kup mi czekoladę, proszę cię.

-Nie, nie kupię, daj mi święty spokój!

-Ale mamo, ja tak lubię czekoladę.

-Nie kupię ci i już! Przypatrz się tej dziewczynce- lubi jeść słodycze, więc jest gruba i brzydka. Ty za niedługo też taka będziesz.

  Dziewczynka, którą "miła" mamusia podała za niechlubny wzór, niestety to usłyszała i z głośnym płaczem wybiegła ze sklepu. Wówczas nie wytrzymałam i zwróciłam się do kobiety, nie owijając w bawełnę:

-Nie wstyd pani, że doprowadziła dziecko do łez? Ładny przykład daje pani córce!

-Co się pani oburza, ta dziewczynka na pewno jest przyzwyczajona do takiego traktowania.

-Ta dziewczynka i tak ma w życiu pod górkę, a pani jest dorosłą osobą i nie powinna jej publicznie obrażać.

  Do kobiety chyba coś dotarło, bo mocno się zarumieniła i bąknęła pod nosem, że nie chciała tej małej urazić. Dlaczego ludzie mają wyrzuty sumienia zawsze dopiero po fakcie? Do obelg nie można się przyzwyczaić, nawet jeśli się je słyszy nieprzerwanie przez całą podstawówkę czy gimnazjum. Niezmiennie bolą tak samo, a każdy wyraz "gruba" tnie niczym brzytwa i zostawia trwały ślad w zakamarkach duszy.

  Znieważając dziewczynkę w obecności córeczki, matka tym samym dała jej prawo do tego, by również tak postępowała. Często się mówi, że dzieci potrafią być okrutne, lecz zastanówmy się, kto jest tego przyczyną? Przede wszystkim rodzice, ponieważ maluchy naśladują ich zachowania, a dokuczanie rówieśnikom traktują jako dobrą zabawę. Skoro pozwala na to mama, to przecież nie ma w tym nic złego. Dawno temu jedna z sąsiadek, patrząc na mnie triumfalnie, powiedziała do mojej mamy takie słowa:

-Czemu nie odchudzisz pannicy? Wszak bycie grubym to obciach.

  Nie, droga eks sąsiadko! Obciachem jest nabijanie się ze słabszych i podcinanie im skrzydeł. Obciachem jest to, że wytyka się komuś wady, ale swoich się nie zauważa. Obciachem jest to, że świadomie rani się uczucia wrażliwej dziewczyny i czerpie się z tego chorą satysfakcję. Obciachem jest to, że latając codziennie do Kościoła, wciąż się nie rozumie, na czym tak naprawdę polega wiara.

  Zamierzam nauczyć Gaję szacunku dla ludzi, niezależnie od tego, kim są, co robią, ile ważą i jaki mają kolor skóry. Będę jej wpajać, że nie należy się wyśmiewać z kolegów, tylko pomóc im w razie potrzeby i obronić przed okrucieństwem ze strony innych dzieciaków. Grubszy nie znaczy gorszy, piegowaty nie znaczy paskudny, a rudy nie znaczy szpetny. Gdyby pamiętali o tym dorośli, nie byłoby tyle małoletnich dramatów. Wszędzie się trąbi na temat tolerancji, empatii i akceptacji dla odmienności, lecz śmiem twierdzić, że to zaledwie puste slogany, a człowieczeństwo coraz bardziej schodzi na psy.

  Byłam grubym dzieckiem, jestem dojrzałą, mentalną grubaską...

Obsługiwane przez usługę Blogger.