Granice miłości

  Nie odkryję ponownie Ameryki, jeśli napiszę, że macierzyństwo to cholernie ciężka sprawa. Tak jest i nie ma z tym co polemizować. Matczyna miłość wybaczy wiele, bowiem matczyna miłość często (a nawet prawie zawsze) bywa ślepa. Czy jednak matczyna miłość daje prawo do tego, by usprawiedliwić wszystko, choćby i najgorsze przewinienie swojej pociechy? Moim zdaniem nie. Traktowanie dziecka niczym świętej krowy nie przyniesie pożytku żadnej ze stron. Jestem w stanie zrozumieć, że matki kochają do przesady, ale nie potrafię pojąć, dlaczego bronią dzieci wówczas, gdy te popełniły przestępstwo. Bo zła nie da się uzasadnić. Jako przykład podam dwie historie, które wydarzyły się naprawdę. Niestety...

Przykład nr 1:

  Niepełnosprawna umysłowo dwunastoletnia uczennica wracała sama ze szkoły, jak zwykle idąc przez park. Szkołę od jej domu dzieliło niecałe dziesięć minut drogi, więc mama zgadzała się na to minimum niezależności, tak ważne dla córki. Gdy Marta przechodziła obok ławki, zwróciła uwagę trzech nastolatków, którzy zastawili jej przejście, a potem zaczęli popychać i bić. Dziewczynka zdołała się im jakoś wyrwać i zadzwonić do mamy na ratunek. Młodociani bandyci zbiegli z miejsca agresji, a przerażoną i poniżoną Martę zabrało pogotowie.

  Chłopców namierzono dzięki kamerom zamontowanym w parku. Reakcja rodziców na wieść o niecnym czynie ich potomków była mocno nieodpowiedzialna: "to nie są źli chłopcy, nie chcieli zrobić krzywdy tej małej, nie osądzajcie ich". Zamiast posypać głowy popiołem, a synalkom dać popalić, matki odwróciły kota ogonem i zrobiły z nich nieomal kozły ofiarne, których dziewczynka sprowokowała wzrokiem, zatem musieli jej dać do wiwatu. Dzięki takiemu postępowaniu chłopcy nie nauczą się niczego, ponieważ wiedzą, że rodzice wybronią ich z niejednej opresji. I tylko pobitej dziewczynki żal. Rany na ciele się zagoją, te na duszy już nie całkiem.

Przykład nr 2:

  Pewien młody chłopak zakochał się po raz pierwszy. Jego śliczna dziewczyna miała siedemnaście lat i była niezwykła. Chłopak oszalał z miłości do tego stopnia, że zaczął traktować ukochaną jak swoją własność. Zabraniał jej wychodzić z domu, spotykać się z koleżankami, a przede wszystkim rozmawiać z jego kolegami. Za każdym razem, gdy widział ją w pobliżu innego chłopaka, zżerała go zazdrość i nic nie mógł na to poradzić. W końcu dziewczyna zorientowała się, że zwyczajnie boi się tkwić w tym związku, toteż zerwała z chłopakiem, zarzucając mu skłonności do agresji. Nie przypuszczała, że ta decyzja będzie ją kosztować życie.

  Następnego dnia chłopak zadzwonił do niej z propozycją ostatniego spotkania, a dziewczyna dla świętego spokoju się zgodziła. Przyjechał po nią do szkoły i udali się do lasu, aby porozmawiać. Kiedy już byli z dala od ludzkich spojrzeń, chłopak wyjął nóż i zadał dziewczynie kilka ciosów, a później oblał ją benzyną i podpalił. Dziewczyna jeszcze żyła, gdy odjeżdżał z miejsca zbrodni, ale nie przejmował się tym. Dopiął swego- ukochana nie należała do niego, lecz istotniejsze było to, że do nikogo innego też.

  W momencie dokonywania zbrodni chłopak miał niecałe osiemnaście lat, więc nie mógł być sądzony jak dorosły. Rodzice ofiary przyrzekli jednak, że zrobią wszystko, co w ich mocy, żeby morderca córki dostał dożywocie. Matka zabójcy pojawiła się zaś w telewizji i pozwoliła sobie na biadolenie w stosunku do nieszczęsnego synka, który według niej nie zasługiwał na aż tak duże potępienie. "Mój syn to nie potwór, to nie jest złe dziecko"- powtarzała jak mantra zdumionej dziennikarce. Jak zatem nazwać jego występek?

  To normalne, że matka nie odwróciła się od syna zabójcy. Serce matki jest w stanie przebaczyć i największą zbrodnię, bo miłość do dziecka jest bezwarunkowa. Usprawiedliwanie postępku syna uważam tymczasem za niewybaczalne i wysoce niemoralne. Matka chłopaka, mimo że w jakimś sensie także straciła syna, zawsze może go odwiedzić w więzieniu. Rodzice dziewczyny widują się z córką jedynie na cmentarzu...

  Nie ma nic piękniejszego od bycia matką, ale kochać dziecko trzeba rozsądnie. I właśnie tego życzę mamom w dniu naszego święta- by nie zabrakło nam rozsądku w wychowywaniu, a wszystko pójdzie jak z płatka (no, powiedzmy)!

zdjęcie-internet
Obsługiwane przez usługę Blogger.