Piątka wspaniałych

Poniższy tekst powstał w ramach majowego projektu Klubu Polki na Obczyźnie.

  Uwielbiam blogowe projekty Klubu Polki na Obczyźnie, ponieważ dają mi kopa do działania oraz powodują, że czuję się częścią wyjątkowej wspólnoty. Moim dzisiejszym niełatwym zadaniem jest przedstawienie pięciu wyjątkowych miejsc w Italii, z czego niezmiernie się cieszę. Postanowiłam bowiem przybliżyć Wam między innymi ziemię mojego męża, którą z oczywistych względów darzę wyjątkową sympatią. Panie i panowie, zapraszam na Sardynię i nie tylko!

1. Costa Smeralda- Szmaragdowe Wybrzeże





  Odkrywanie Sardynii rozpoczęłam od magicznego Szmaragdowego Wybrzeża, które całkowicie mnie zauroczyło. Pojechaliśmy tam, bo miałam już dosyć wiecznego szczebiotu ciotek męża, więc musiałam psychicznie odpocząć, a całodniowa wycieczka na północ wyspy bardzo dobrze na mnie wpłynęła. Naładowana pozytywną energią wróciłam do rodziny Mystera Pi i żadne ciotki nie były już mi straszne, oczywiście do czasu, gdy wyskoczyły na mnie znienacka i zapytały o wrażenia. Do północy opowiadałam im, jak pięknie było na Costa Smeralda, a drogim cioteczkom i tak to nie wystarczyło. A mówią, że to Polki są ciekawskie!


2. Jedyny taki Rzym





  
  Nie ma takiego drugiego miasta jak Rzym! Nigdzie nie widziałam tylu turystów, w żadnym innym miejscu nie stałam tak długo w korkach, no i nigdy nie jadłam tak pysznych lodów, jak w stolicy Italii. Rzym jest romantyczny, Rzym jest klimatyczny, Rzym jest fantastyczny. I gdyby jeszcze rdzenni Rzymianie mówili po włosku, a nie w ich dialekcie, to wszystko byłoby idealne. Jadąc do Rzymu, nie zapomnijcie wziąć ze sobą kremu do opalania, inaczej będziecie cierpieć katusze. Durna autorka bloga tak zrobiła i wyglądała później jak natłuszczona patelnia, ale i tak miło wspomina Wieczne Miasto.


3. Akwarium w Genui



  

  Być w Genui, a nie odwiedzić słynnego Akwarium to niemalże zbrodnia. Gorzej jest, gdy mieszka się w Genui i przyjmuje się gości, lub ma się małe dziecko, wtedy trzeba wybrać się do Akwarium, nawet jeśli zna się to miejsce na wylot. Z tego powodu Akwarium stało się moim przekleństwem i ciągle powtarzam sobie, że moja noga już tam nie postanie, naturalnie do następnego razu. Jedno jest pewne- kiedy wreszcie wyniesiemy się z Genui (oby jak najszybciej), to Akwarium będzie brakować mi najbardziej.


4. Wenecja i wszystko jasne 







  To właśnie w Wenecji zdecydowałam, że czas w końcu przeprowadzić się do Włoch i zacząć myśleć poważnie o życiu. Miasto ma swój niewątpliwy urok, który i mną zawładnął. Łaziliśmy tam tyle, że po dwóch dniach nie czułam nóg, a zasoby pieniężne Mystera Pi mocno się uszczupliły, gdyż Wenecja jest niestety droga. Ze względu na wysoką cenę nie zdecydowaliśmy się na oglądanie miasta z perspektywy gondoli, czego do dzisiaj żałuję. Z rozrzewnieniem zaś wspominam tłum turystów uciekający z kadru, kiedy Myster Pi robił mi zdjęcie na jednej z uliczek (to optymalna interpretacja). Takie rzeczy tylko w Wenecji!


5. Ogródek teściowej i okolice




  
  
  W ogródku teściowej dużo się dzieje. Ogródek teściowej tętni życiem. W ogródku teściowej rosną najpyszniejsze na świecie pomarańcze i chyba dlatego tak kocham to miejsce. Okolice w pobliżu domu teściowej również zasługują na uwagę i bliższe poznanie. Tak, Sardynia jest niezwykła i nie mogę się doczekać następnej podróży na rodzinną wyspę męża. Nie miałabym nic przeciwko temu, by osiedlić się tam na stałe!


 "Ten projekt jest dedykowany Stowarzyszeniu Piękne Anioły. Jeśli spodobał Ci się mój post, możesz wesprzeć fundację dowolną kwotą. Więcej informacji na naszym blogu":  http://klubpolek.pl/stowarzyszenie-piekne-anioly/


  
Obsługiwane przez usługę Blogger.