Blogowy sukces Poli Szynel

   No i poszło- westchnęła Pola Szynel, wychodząc po raz ostatni z gabinetu doktora Piły. Po niedawnej kompromitacji związanej z księdzem Rudzikiem, przełożony Poli nie miał innego wyjścia, jak zwolnić ją z pracy i to natychmiastowo. Pola przypuszczała, że to robota księdza i jego "milutkiej" siostrzenicy Pauliny, ale nawet nie protestowała. Praca u Piły już dawno jej się przejadła, zresztą nie zarabiała tam kokosów, więc zwolnienie było jej na rękę. Poza tym jako życiowa optymistka, Pola nie przejmowała się zbytnio chwilowym bezrobociem, tylko beztrosko spoglądała w przyszłość. Była pewna, że praca sama do niej przyjdzie i nie opędzi się od ofert. Niejeden szef chciałby mieć taką pracownicę jak ona, co do tego Pola Szynel nie miała wątpliwości.

  Tymczasem propozycje nie napływały i Pola, chcąc nie chcąc, musiała udać się do pośredniaka. Nie uśmiechała jej się ta wizyta, ponieważ uwielbiała uchodzić za kobietę sukcesu, a takie byznesmenki nie mają przecież nic do szukania w Urzędzie Pracy. W każdym razie na wszelki wypadek wymyśliła sobie łzawą historię, gdyby spotkała kogoś bliskiego i z dziarską miną weszła do "raju" dla bezrobotnych. Nie zdążyła dobrze przekroczyć progu pośredniaka, gdy od razu natknęła się na znajomą twarz. No proszę, Bozia Kużajka- roześmiała się w myślach Pola- jeszcze tej mi tu brakowało.

  Bozia Kużajka, a właściwie Bożena Kużajka, chodziła z Polą razem do wieczorówki. Dziewczyny przyjaźniły się ze sobą, jednak odkąd Pola odbiła chłopaka Bozi, ta śmiertelnie się na nią obraziła. Chłopak okazał się strasznym nudziarzem, a do tego nieludzkim wręcz sknerą, zatem Pola szybko się go pozbyła. Poderwała go dlatego, aby udowodnić wszystkim, iż żaden facet nie jest w stanie się jej oprzeć, bo o zakochaniu nie było mowy. Pola zwyczajnie lubiła robić koleżankom na złość i wcale się z tym nie kryła. Nikt nie jest idealny- odpowiadała krytykantkom.

 -Bozia- Pola podeszła do dawnej przyjaciółki, wspominając stare czasy i witając się z nią wylewnie- co za spotkanie! 

  Mina Bozi nie wskazywała na to, by przebaczyła jej tamtą podłość, lecz Pola zupełnie nie strwożyła się obojętnością koleżanki.

-Daj spokój, Bozia- powiedziała- powinnaś być mi wdzięczna, że dzięki mnie pozbyłaś się tego debila. Chodź, pójdziemy oblać nasze spotkanie, a przy okazji pogadamy o interesie, który chcę założyć. Wiesz, potrzebuję udziałowca i z tego powodu tutaj jestem.

  Pola roztoczyła przed Bozią cały swój czar i jakoś udało się jej nakłonić znajomą do spędzenia razem popołudnia. Kiedy dotarły na miejsce i rozsiadły się wygodnie przy stoliku uroczej kawiarenki "Mewa i towarzysze", Pola zaczęła urabiać koleżankę, aby została jej wspólniczką.

-Kumasz, jak to jest- prawiła- nie chcę być od nikogo zależna. Postanowiłam otworzyć byznes i być sama sobie panią. Przeglądałam rynek i szybko doszłam, na czym można zarobić kokosy i żyć, jak pączek w margarynie. Zakładam bloga, Bozia!

-Co- zdziwiła się Bozia- i uważasz, że będzie z tego kasa? Daj spokój, nie wchodzę w to.

- Nie znasz się, teraz blogi są na czasie. Trzeba mieć pomysł, trochę sprytu, a zwłaszcza siły przebicia i za niedługo to my będziemy jeździć do Barcelony. To jak, chcesz ze mną pisać, czy nie?

-Ale Pola, ja nie umiem pisać, nie pamiętasz, że nie zdałam matury z polskiego?

-A kto o tym wie? Na pewno nie nasze przyszłe czytelniczki, a w ogóle to nie martw się na zapas. Pisać będę ja, chociaż też nie potrafię, za to nieźle bajeruję. Nazwę bloga już wymyśliłam- "Nasz życiowy lajfstajl". Bajerancka, prawda?

-No to do czego ja jestem ci potrzebna, skoro już wszystko masz?

-Bo odcięli mi neta i brakuje mi narzędzia do zarabiania. Jeden raz zapomniałam zapłacić i tak mnie potraktowali. To jak, zaczynamy od jutra? 

  Dzień później, zaopatrzona w poradniki i ulubione pisma, Pola w znakomitym humorze pojechała do mieszkania Bozi. Namówiła starego kumpla, znanego stylistę Marcela Klałniczka, do darmowej współpracy blogowej. Marcel był winien przysługę Poli, więc zobowiązał się podrzucić jakieś czaderskie stylówki, z czego Pola była bardzo zadowolona. Oczami wyobraźni widziała siebie na piedestale blogosfery, a pęczniejące w myślach konto dodawało jej skrzydeł, ponadto dokonała niezłej transkacji, która miała pomóc jej w promocji bloga.
  
 -No to zaczynamy- powiedziała do Bozi- zrobiłam nagłówek bloga, jest wprost boski, zobacz sama: Nasz życiowy lajfstajl by Pola Szynel and Bozia Krówka!

-Jaka krówka? Nazywam się Kużajka i nie będę żadną krową!

-Daj spokój, Bozia, nie ma się co dąsać. Twoje nazwisko jest obciachowe i koniecznie musiałam je zmienić. Kużajka nie brzmi zachęcająco i odstraszyłoby nam potencjalnych reklamodawców, a Bozia Krówka jest niesamowite i oryginalne. Dodatkowo powiem ci, że większość sławnych blogerów nosi pseudonimy- Mataszyn, Szarliz Majsterek, Dżejson Fajw, Starta Płyta albo Zębaty Samograj, a ty jako Bozia Krówka przebijesz wszystkich!

-No dobra, przekonałaś mnie. A co to znaczy "baj"?

-Jakie "baj"?

-No w tytule jest napisane "baj Pola Szynel i Bozia Krówka".

-Nie mam zielonego pojęcia, po prostu zgapiłam z innych blogów, bo prawie każdy tak ma. Nie możemy być gorsze, pamiętaj. Odpalaj kompa, Bozia, zaczynamy!

  Po kilku godzinach wytężonej pracy blog Nasz życiowy lajfstajl zadebiutował w wirtualnym świecie, a powitalny wpis widnał dumnie na stronie Poli i Bozi:

"Witajcie u nas, jeśli raz wejdziecie w nasze progi, to więcej z nich nie zejdziecie. Wasze nowe blogowe boginie- Pola i Bozia".

 Pod wpisem pojawiło się prawie sto komentarzy, zaś fanpejdż "Szynel i Krówka" w pierwszy dzień nazbierał ponad 2 tysiące lajków. Pola była zachwycona swoją obrotnością, natomiast Bozia nie pojmowała, skąd w tak krótkim czasie blog stał się niemal kultowy.

-Oj Boziu, dużo nauki przed tobą! Zainwestowałam w naszą firmę- kupiłam na allegro 2000 lajków, założyłam sto fikcyjnych kont, żeby z nich pisać pochlebne komentarze. Teraz pozostało nam zdobyć folowników i zobaczysz, że najdalej pojutrze pojawi się pierwsza oferta współpracy.

-A co to są folownicy? Masz na myśli wojowników?

-No, tych współczesnych, z Instagrama. Nie pamiętam dokładnie, jak się na nich mówi- folownicy, folowdżersi, ale jeśli i oni zaczną nas śledzić, to szybko rozwalimy system. 

  I tak się stało. Po dwóch miesiącach Pola i Bozia wraz z wymierną pomocą Marcela Klałniczka odcisnęły wyraźne piętno w blogosferze, a jeden z czołowych portali internetowych nazwał Polę wybitną influencerką. A jak poradziła sobie Pola Szynel z blogową sławą i co ciekawego jeszcze wykombinowała, o tym napiszę w następnym odcinku, o ile powstanie.



zdjęcie- lagazzettadiluca.it

Część pierwsza przygód Poli- Tajemnice Poli Szynel
Wpis ma charakter ironiczny i tak należy go traktować :).
Obsługiwane przez usługę Blogger.