Jak małej Zosi urosły duże skrzydła

  Tej nocy Zosia znowu źle spała. Niedawno przeprowadziła się wraz z rodzicami i młodszym bratem do nowego miasta, które bardzo się jej podobało, ale nie czuła się w nim zbyt komfortowo, bowiem nikogo jeszcze nie poznała. Tymczasem zbliżał się jej debiut w klasie drugiej "a", więc z tego powodu Zosia znacznie się stresowała i miała problemy ze snem. Była nieśmiałą dziewczynką i perspektywa stanięcia przed trzydziestoma osobami zdecydowanie ją przerażała. Z jednej strony nie mogła się doczekać pójścia do szkoły, a z drugiej paraliżował ją strach, o którym nikomu nie mówiła. Kiedyś tatuś jej powiedział, że jest dzielna, dlatego Zosia wolała na nic się nie skarżyć, ponieważ nie chciała go rozczarować swoim zachowaniem.

  Ale zarówno tatuś, jak i mamusia szybko dostrzegli, że coś jest nie tak z ich ukochaną córeczką. Dzień przed pójściem do szkoły, gdy mama zaprowadziła małego Mikołaja do przedszkola, tato Zosi postanowił z nią porozmawiać.

-Co się dzieje, córeczko- spytał, wchodząc do pokoju- masz jakieś kłopoty?

-Nie, tatusiu- odpowiedziała wymijająco Zosia- wszystko jest w porządku.

-Przecież widzę- powiedział tata- mnie nie oszukasz. Wytłumacz mi, o co chodzi, a na pewno ci pomogę.

-No dobrze. Nie wiem, czy sobie poradzę w nowej klasie i czy znajdę tam przyjaciół, a przede wszystkim martwi mnie jutrzejsze zapoznanie. Tam będzie tyle nowych dzieci, że chyba stamtąd ucieknę. Boję się, tatusiu!

-Ależ to naturalne, kochanie, przed tobą tyle wyzwań. Mieszkamy teraz tutaj, bo zmieniłem pracę i kiedy przedstawiono mnie nowym kolegom, czułem się podobnie. Przełknąłem jednak ślinę, spojrzałem w lustro i powiedziałem sobie: "dasz radę, stary". Nie było łatwo, lecz jakoś mi poszło i tobie też się uda, jestem tego pewien!

-Naprawdę się bałeś?

-Tak! Widzisz, każdy się czegoś boi. Kiedy byłem w twoim wieku, spałem przy włączonym świetle, gdyż panicznie bałem się ciemności. Twoja mama do dzisiaj nienawidzi myszy i pająków, ale niech to zostanie naszą słodką tajemnicą.

-I nie złościsz się na mnie, że nie jestem aż tak dzielna, jak mówiłeś?

-Jesteś bardzo dzielna, Zosiu! Tylko odważna osoba jest w stanie przyznać się do swoich lęków i obaw, pamiętaj o tym.

-A jeśli jutro ucieknę z klasy?

-Nic takiego się nie wydarzy. Zrobimy tak: pójdę z tobą rano do szkoły i będę czekał przed klasą. Jeżeli będziesz chciała, wejdę z tobą, ale wierzę, że wszystko dobrze się skończy. W weekend zaś zaprosimy twoich kolegów i urządzimy wielkie przyjęcie.

  Zosia rzuciła się tacie na szyję i mocno go objęła. Następnego dnia rano, uzbrojona w potężną oręż, jaką było wsparcie rodziców i wiara w jej możliwości, wyruszyła do szkoły razem z tatusiem. W podskokach pokonywała drogę i wyobrażała sobie moment, gdy przekroczy drzwi klasy i pozna nowych kolegów. Wiedziała, że cokolwiek się stanie, tata i tak będzie z niej dumny.  


P.S. Tekst powstał w ramach wyzwania Mądrych Rodziców, a wyzwanie można zaliczyć do udanych:
http://madrzy-rodzice.pl/2015/06/blogowe-wyzwanie-wyniki/


zdjęcie- internet
Obsługiwane przez usługę Blogger.