Upadek blogowy Poli Szynel

  Niełatwo być gwiazdą- zadumała się Pola Szynel, czytając po raz setny wywiad, który przeprowadziła z nią dziennikarka tygodnika "Plotki i pomówienia", Adelajda Konieczny. Odkąd Pola pojawiła się w telewizji, stała się jeszcze bardziej rozchwytywana, a jej blog wymieniany był wśród faworytów do prestiżowych Kufelków Blogowych. O tym właśnie rozmawiała z naczelną Konieczny, chociaż ta ciągle dopytywała się o rzekomy romans z królem blogosfery- Rozmarynkiem. Pola poznała go na spotkaniu gwiazd internetu i szybko między nimi zaiskrzyło. Zostali parą, ale Rozmarynek wolał trzymać ich związek w tajemnicy, ku utrapieniu przebojowej Szynel. Tak będzie lepiej- tłumaczył- jeśli chcesz zdobyć Kufelka, musisz siedzieć cicho, inaczej Najdżelina nie przepuści okazji i przyczepi się do wyników. Rozmarynek był przewodniczącym żyri i obiecał Poli zwycięstwa w trzech z czterech kategorii, mimo że jej to nie satysfakcjonowało. Przekonam go, że i Kufelek za tekst mi się należy- myślała zirytowana- w końcu jak szaleć, to na całego!

  Do blogowej gali zostało trochę czasu, a Pola nie próżnowała. Chcąc zdobyć sympatię czołowych blogerów, stawiała się na wszystkich imprezach (nawet tych najmniej znaczących), gdzie z każdym starała się zamienić parę słów. Nie pomijała również nieznanych autorów, których do tej pory konskewentnie lekceważyła, bowiem nie życzyła sobie, aby pławili się w blasku jej sukcesu. Wspięłam się na wyżyny bez niczyjej pomocy- mówiła Bozi- i nie zamierzam nikomu ułatwiać zadania, a już blogaskami ze znikomą ilością lajków zwyczajnie gardzę. Na moje 25 tysięcy solidnie zapracowałam, więc inni niech się ode mnie uczą, a nie spamują jak szaleni. Bozia co prawda przytakiwała Poli, lecz po cichu z niej kpiła, ponieważ dobrze pamiętała początki Majstajla. Wedle życzenia szefowej latała od bloga do bloga, zostawiała komentarze z namiarami na Polę, a wydatki na promocję srogo ją kosztowały. Fanpejdż "Szynel i Krówka" rozkręcił się błyskawicznie, bo Pola wpadła na pomysł kupienia lajków, o czym teraz najwyraźniej wolała zapomnieć. Wypomnę jej to w swoim czasie- cieszyła się Bozia- zobaczymy, kto kogo wykiwa!

  Oprócz wiecznie niezadowolonej Bozi, Pola musiała się też użerać z Marcelem Klałniczkiem. Główny stylista Majstajla zrobił jej na złość i zajął się ubraniem Najdżeliny na blogową galę, podczas gdy Pola była zmuszona skorzystać z pomocy mniej znanego (i nie tak utalentowanego) Tobiasza Szymioła. Marcel wypiął się na Polę, gdyż nie chciała zatrudnić do blogowych projektów jego chłopaka, modnego fotografa Michała Buca. Nie mogę tego zrobić- wyjaśniała Klałniczkowi- zostanę oskarżona o dewotyzm i reklamodawcy odwrócą się ode mnie. W rzeczywistości chodziło jej o kasę, jako że ten cały Buc kazał sobie solidnie płacić za sesję, a Pola miała węża w kieszeni. Wymyśliła więc naprędce argument o dewotyźmie, zaś czepialski Klałniczek zarzucił jej, że nie zna znaczenia słów, których używa. Dewotyzm, narkotyzm, czy nepotyzm- odpowiedziała Pola- jest mi to wsio równo. Nie dam pracy twojemu Bucowi, choćby i zatańczył przede mną nago. Chciałabyś- żachnął się Klałniczek i na tym skończyła się ich znajomość.

  Nic dziwnego, że na godzinę przed rozpoczęciem Kufelkowej gali, humor Poli niezbyt dopisywał. Nie wątpiła, że nadchodzą jej największe triumfy, ale bunt Bozi, odejście Klałniczka oraz milczenie Rozmarynka psuły jej znakomity nastrój. Była przekonana, że pójdą razem na wręczenie nagród i zrobią wielkie ontre wreszcie się ujawniając, a tu masz ci los, Rozmarynek przepadł. Co za cham- wkurzała się Pola, wchodząc do galowej sali i śląc uśmiechy na prawo i lewo- pożal się Boziu guru blogowy się znalazł, nie ręcze za siebie, gdy go zobaczę! Rozsiadła się wygodnie w pierwszym rzędzie, czekając znudzona na wyniki Kufelków Blogowych, ponieważ artystyczna część gali zupełnie jej nie interesowała. Gdyby nie fakt, że paparazzi cykali jej fotki, ucięłaby sobie drzemkę, lub choć soczyście ziewnęła, a tak udawała zachwyconą przedstawieniem. Kiedy po męczącej godzinie śpiewów i tańców znany reporter Jaromir Wuźniar oznajmił, że przyszedł czas na Kufelki, Pola aż poskoczyła z wrażenia. Zaczyna się- myślała podniecona-  Pola Szynel nadchodzi!

  Kufelki Blogowe przyznawano od kilku lat i były one trampoliną do kariery, więc niejeden bloger ostrzył sobie na nie zęby. Pola w swej miłości własnej nie miała sobie równych i nie dopuszczała do siebie, że ktoś może zgarnąć jej statuetki sprzed nosa. Gdy na scenie pojawił się Rozmarynek z wynikami, zapomniała o chwilowej niechęci i wpatrywała się w niego, jak urzeczona.

-No dobra- zaczął Rozmarynek- będę się streszczał, bo nic mnie te nagrody nie obchodzą. Król jest jeden, kapujecie, zresztą mam was gdzieś, jeśli nie dalej. A oto, hmmgrrr, tak zwani zwycięzcy (Pola zadygotała):

-W kategorii "Odkrycie Roku" zwycięzcą zostaje....Najdżelina!

-"Tekst Roku" żyri zgodnie przyznało Najdżelinie i jej "Piątym bramom do raju, czyli rzeczy o szminkach i obcasach"!

-"Stylizacja Roku" wędruje do Najdżeliny i Marcela Klałniczka za sesję "Manekiny na wystawie"!

-Najważniejsza nagroda, czyli "Blog Roku" wędruje do, uwaga, uwaga, Najdżeliny! Jej blog, NajdżejlaFaszion to prawdziwy majstersztyk i perełka. Niech Kufel będzie z tobą, Najdż!

  Pola dzielnie dobrnęła do końca gali. Słuchała podziękowań Najdżeliny, uczestniczyła w owacji na stojąco, lecz gdy Najdżelina wyznała zgromadzonym, że Rozmarynek to jej partner, uciekła stamtąd. Pech chciał, że w holu natknęła się na uradowanego Klałniczka z Bucem, a z daleka kiwała do niej wystrojona po pachy Bozia Kużajka. Jakby tego było mało, do towarzystwa podeszła gorąca para blogosfery- Najdżelina z Rozmarynkiem, który bezlitośnie rzekł Poli:

-Dałaś się nabrać, mała. Uwiodłem cię, by odwrócić twoją uwagę i jak widać, nieźle mi się to udało. Najdżelina wygrała, mimo że wielokrotnie próbowałaś ją zdyskredytować, jednak to Bozia i jej rewelacje dotyczące fałszywych lajków zapewniły Najdżi zwycięstwo. Dam ci dobrą radę- na przyszłość staranniej dobieraj współpracowników, albo chociaż płać im nieco lepiej.

Upokorzona Pola spojrzała na Bozię.

-I ty przeciw mnie, Brajanusie!- wykrzyknęła dramatycznie- jak mogłaś?

  Po kilku minutach krępującej ciszy, Pola Szynel zdołała się opanować. Podniosła wysoko głowę, wyniosłym spojrzeniem omiotła obecnych, odwróciła się na pięcie i odeszła.

-To nie koniec- rzuciła na odchodnym- ja wam jeszcze pokażę!



    zdjęcie- teatrodellangelo.it

    P.S. Wszelkie podobieństwa przypadkowe!

    Poprzednie opowieści o Poli:

    1. Tajemnice Poli Szynel

    2. Blogowy sukces Poli Szynel

    3. Współpraca blogowa Poli Szynel
Obsługiwane przez usługę Blogger.