W obronie Italii

   Nie znoszę polityki i nie lubię o niej pisać, jako że na klawiaturę cisną mi się same wulgaryzmy, gdy zdarza mi się wspomnieć na ten temat. W dzisiejszym poście zahaczę wszakże o politykę, ponieważ to konieczne. Ten wpis by nie powstał, gdyby nie pewien raport dotyczący Makaroniarzy, o którym niedawno czytałam i bardzo mnie wkurzył. Wynika bowiem z niego, że Włosi to najwięksi rasiści w Europie i nikt nie może się z nimi równać na tym polu. I jakkolwiek życie w Italii nie jest sielanką i mam dużo zastrzeżeń do tutejszej biurokracji, to jednak uważam, iż nazwanie Włochów rasistami jest mocno krzywdzące. Bo to nieprawda, a żeby powiedzieć dosadniej, to gówno prawda. Włosi mają dość imigrantów, ale rasizm tu nie ma nic do rzeczy. Powody są zupełnie inne. I całkowicie zrozumiałe, przynajmniej dla mnie.

  Od kilku lat w Italii panuje kryzys, o czym przekonałam się również na własnej skórze. Drobni przedsiębiorcy są okładani coraz większymi podatkami i często są zmuszani do tego, żeby zamknąć interes. Przepisy są tak absurdalne, że niejednego Włocha doprowadziły do skraju rozpaczy, a nawet do samobójstwa. Przepisy te dotyczą wyłącznie Włochów, gdyż obcokrajowcom rząd pomaga i to jak! Włosi są wściekli i nie rozumieją, czemu traktuje się ich niczym obywateli drugiej kategorii. Gdzie tu więc rasizm?

  Mało kogo stać na to, aby kupić mieszkanie, a w zasadzie to nikogo nie stać. Ceny są nieziemskie, a pomoc państwa ogranicza się do kilku porad bądź załatwienia kredytu (warunki spełnia być może 5 procent składających podanie). W obwodzie pozostaje jedynie wynajem, lub mieszkania socjalne, ale pierwszeństwo w tej kwestii także należy do przyjezdnych. Przecież Włoch prędzej sobie poradzi i jakimś cudem zdobędzie te (minimum) 80 tysięcy euro, a przybysz z Afryki czy Azji już nie. Czyżby? 

  Kolejną kością niezgody są zasiłki, które Włochom prawie nie przysługują, natomiast imigranci dostają miesięcznie wikt i opierunek. Nic dziwnego, że Włosi są oburzeni, bo też bym była. Bezrobocie jest duże, młodzi ludzie nie mają szans na zatrudnienie, a ci, którzy znaleźli się w opałach, od państwa dostają figę z makiem. Włosi psioczą zatem na obcokrajowców i wkurzają się na polityków, bowiem zabierają im wszystko, a zwłaszcza godność.

  Od początku roku do Italii przybyło kilkadziesiąt tysięcy uchodźców, a Europa niezbyt się tym problemem przejmuje. Francja zamknęła swoje granice, inne kraje też nie zamierzają przyjąć imigrantów pod swój dach i tylko rząd włoski nie chce podjąć arcyważnej decyzji, chociaż opinia społeczna się tego domaga. Zdaniem Mystera Pi coś z tym należy zrobić, ponieważ za niedługo do Włoch przypłynie pół Afryki. Jego rodacy w większości sądzą podobnie i nie boją się do tego przyznać. W dobie konfliktów i terroryzmu powinno się mieć na uwadze bezpieczeństwo obywateli, a Italii nie stać na dalszy napływ uchodźców. Rasizm jest tutaj na ostatnim miejscu.

  I tak sobie myślę, że nasz rząd jest o wiele sprawiedliwszy od włoskiego, bo nie pomaga nikomu bez względu na narodowość i jest w tym bardzo konsekwentny :).


zdjęcie- laltraitalia.eu
  
Obsługiwane przez usługę Blogger.