Współpraca blogowa Poli Szynel

  Jestem boska- zachwycała się nad sobą Pola Szynel, spoglądając z uśmiechem w lustro, gdy szykowała się do wyjścia. Od czasu założenia bloga minęło pół roku, a Nasz życiowy lajfstajl, przemianowany po miesiącu na Majstajla, okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie tylko był oblegany przez miliony fanów, ale także przynosił konkretne zyski, które Pola bardzo sprawiedliwie (w jej mniemaniu) dzieliła. 80% dochodów zasilało jej konto, natomiast reszta trafiała do Bozi Kużajki i stylisty Marcela Klałniczka. Bozia nie protestowała i nie żądała podwyżki, bo nie orientowała się, ile Pola naprawdę zarabia, zaś Marcel często się buntował, lecz Pola go olewała. Miała na niego haka i przypominała mu o tym za każdym razem, gdy domagał się premii, poza tym jej głowę zaprzątały poważniejsze sprawy, niż pretensje jakiegoś tam Klałniczka. Stylista od siedmiu boleści się znalazł- kpiła bezlitośnie Pola, myśląc w podnieceniu o nowym byznesie. Niedawno otrzymała maila od samego prezesa Międzynarodowej Wytwórni Mięsnej "Wątróbka", który zaprosił ją na lunch i ego Poli urosło jeszcze bardziej. Kto jak kto, ale Joachim Malapata z byle kim się nie spotykał!

-Prezesie- zagruchała Pola, wchodząc do jego wypasionego biura- jak miło pana poznać!

-Mnie również- odpowiedział prezes Malapata, trochę oszołomiony przebojowością Poli- słyszałem o pani same dobre rzeczy.

-Robi się to i owo, prezesie, nie powiem, ale gdzie mi tam do pana. Przy pana firmie to ja płotką jestem, albo co najwyżej kaszanką- Pola roześmiała się promiennie, niezmiernie rozbawiona swoją błyskotliwą puentą.

-Jest pani za skromna- odpowiedział prezes- sposób, w jaki zrobiła pani karierę jest iście imponujący, zatem od razu pomyślałem o pani.

-Nie owijajmy w bawełnę, prezesie- przerwała Pola- proszę o konkrety, mój czas jest cenny.

-Takie podejście mi się podoba! Droga Polu, działam na rynku od 30-lat, moje wyroby świetnie się sprzedają, a klienci darzą firmę wielkim zaufaniem. Kiedy więc mój syn wpadł na pomysł nowej produkcji, natychmiast się zgodziłem i szybko przystąpiliśmy do pracy. Niestety, Dietetyczne Ozory nie przypadły do gustu konsumentom i jeśli czegoś nie zrobię, to zanotuję milionowe straty, a na to nie mogę sobie pozwolić. Jednym słowem, pani pomoc jest mi niezbędna!

-Ale prezesie, ja nie prowadzę bloga kulinarnego!

-Nie bądźmy drobiazgowi, Polu. Założy sobie pani na blogu zakładkę "kulinaria" i po sprawie, zresztą sama wie pani najlepiej, co zrobić. Czytałem ostatnie tendencje na rynku i analizy internetowe, z których jasno wynika, że jest pani liderką w branży i cokolwiek zareklamuje, zawsze się sprzeda. 

-No tak, to prawda. Krem na gęstsze włosy rozszedł się ze sklepów w jeden dzień, a żel na brodawki w trymiga. Rozumie pan prezesie, że taka skuteczność nie jest tania?

-Ależ naturalnie- prezes Malapata podał Poli karteczkę z wypisaną cyfrą. Pola aż przełknęła ślinę z wrażenia, lecz zdążyła się opanować.

-Cóż prezesie, propozycja jest kusząca, ale...

-Tak?- zachęcił Polę prezes.

-Widzi pan, moja największa blogowa rywalka Najdżelina wyjechała niedawno na sponsorowane wakacje. Laska naśladuje mój styl, nasyła mi hejterów, choć tym akurat się nie przejmuję, bo generuje mi wejścia, durna pała. Jest popyt, to jest i prodiż, nieprawda prezesie? Dołoży pan wyjazd do pakietu, to tak zareklamuję te pana ozorki, że w pięty pójdą, a Najdżelina pęknie z zazdrości!

-Umie się pani targować! Czy dwa tygodnie na Lazurowym Wybrzeżu panią usatysfakcjonują?

-Jak najbardziej- podziękowała Pola- pokaż mi pan teraz te ozorki. 

  A co to za cholerstwo- pomyślała, przypatrując sią Dietetycznym Ozorom firmy "Wątróbka"- nie zjadłabym tego, choćby mi zapłacili. Na szczęście muszę to tylko opisać.

-Co to ma być, Achim?- Pola uznała, że skoro byznes wypalił, to może nazywać prezesa po imieniu- Dietetyczne Ozory lepsze niż kalafiory? Taki stary wyjadacz dał się namówić na takie hasło! Nie dziwię się, że ludzie nie chcą tego kupować. Jak się za to wezmę, to będziesz musiał urządzić nadprodukcję. Uciekam zabierać się do pracy, a ty przygotuj się na ozorkowe trzęsienie ziemi!

  Prezes Malapata był bardzo zadowolony, a entuzjazm Poli udzielił się i jemu. Nieszczęsne ozory spędzały mu sen z powiek, a wyszło na to, że rozwiązanie sytuacji prędko się wyjaśni. Malapata nie wątpił, że dzięki zaangażowaniu Poli Szynel Dietetyczne Ozory okażą się największym hitem w historii "Wątróbki". Ta dziewczyna miała siłę przebicia i potrafiła zdziałać cuda na tym swoim blogu.

  No i Pola pokazała, na co ją stać. Dzień po wizycie u Malapaty na Majstajla pojawiła się recenzja wyśmienitych ozorków. Czytelniczki Poli na początku były zszokowane reklamą, lecz przeczytawszy opis Dietetycznych Ozorów, zmieniły zdanie. Z magazynów "Wątróbki" ozorki zaczęły znikać w ekspresowym tempie, a prezes Malapata przecierał oczy ze zdumienia. Slogan reklamowy, który wymyśliła Pola- Dietetyczne Ozory- Twego podniebienia rozpędzone motory- tak mu się spodobał, że zaproponował Poli kolejną współpracę (tym razem na ogień miały pójść winerki-śmierdzielki). A Pola, jak to ona, przyjmowała wszystkie splendory z należytą powagą i nie zniechęciły jej nawet nowe przydomki, krążące po sieci- "blogerka od ozorków" i "ozorkowa królowa". W końcu potunia non omlet- powiedziała Pola Bozi- dopiero się rozkręcam!



zdjęcie- donna.nanopress.it

Opowiadanie nr 1- Tajemnice Poli Szynel
Opowiadanie nr 2- Blogowy sukces Poli Szynel
Obsługiwane przez usługę Blogger.