Blogowy kontratak Poli Szynel

  Mam drania!- Pola Szynel kończyła właśnie nowy wpis na Majstajla i nie mogła być bardziej zadowolona. Od czasu fałszywych triumfów Najdżeliny spuściła nieco z tonu, ale tylko dlatego, by uśpić czujność Rozmarynka. Jeśli ten samozwańczy król blogosfery myślał, że to koniec Majstajla i samej Poli, to grubo się mylił. Pola po prostu czekała na odpowiedni moment, który właśnie nadszedł, ponieważ zbliżała się godzina zero, czyli uruchomienie przez Rozmarynka kanału na popularnym serwisie JaTupię. Pola również założyła tam konto, a filmiki z nią i Rozmarynkiem w roli głównej czekały na gorącą premierę. Popamięta mnie- dodawała sobie animuszu Pola- zadarł z niewłaściwą osobą i szybko się o tym przekona.

  Tymczasem Majstajla odrodził się jak feniks z popiołów, co spowodowane było opublikowanym przez Polę zdjęciem przedstawiającym ukochaną kocię Rozmarynka. Jego fani wiedzieli, że dopuszcza do pierwszego zwierzęcia blogosfery jedynie najbliższe osoby, zatem zaczęli mieć wątpliwości, czy nie mijał się z prawdą, kiedy zaprzeczał romansowi z Polą. Zdołał jednak jakoś się z tego wykaraskać, stwierdzając z typową dla siebie pewnością, że haker działający na zlecenie Poli włamał mu się do skrzynki i wykradł kilka zdjęć koci. Wyznawcy Rozmarynka uwierzyli mu i ponownie zaatakowili Polę, zaś Majstajla przeżywał oblężenie hejterów do tego stopnia, że serwery nie wytrzymały. Nie trzeba dodawać, że Pola była tym zachwycona, a perspektywa następnej afery wprawiała ją niemalże w ekstazę. Po raz ostatni przeczytała najnowszy wpis, odetchnęła głęboko, po czym wcisnęła enter. Chcieliście wojny, to ją macie- zaśmiała się szyderczo- to jest genialne!

  Wpis nosił tytuł "Kto tu kłamie?" i najlepiej będzie, jeśli zostanie zacytowany w całości, aby nic nie umknęło miłośniczkom Poli Szynel:

Moje kochane!

  Dziękuję za słowa wsparcia, które płyną nieprzerwanie i dodają mi otuchy w trudnych chwilach. Te kilka tysięcy maili i prywatnych wiadomości na facebooku utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinnam walczyć o swoje. To wy, moje czytelniczki, dałyście mi siłę i zmotywowałyście do działania. Znacie mnie i wiecie, że nie mam parcia na szkło, a nagrody i wyróżnienia nia mają dla mnie żadnego znaczenia. Moim największym sukcesem jesteście wy i to dla was zdecydowałam się wyjść naprzeciw harfie. Tak, tak, Najdżelina, chociaż szczyci się wszem wobec Kufelkami, nie zdobyła ich uczciwie, bo jej wygrana w każdej z kategorii to był jeden, wielki cyrk.

  Nie ukrywajmy tego, Najdżelina zwyciężyła dzięki jej partnerowi, nołmen ojmen przewodniczącemu żyri. Gdyby nie Rozmarynek, statuetki powędrowałyby do mnie (czyli także do was) i miałybyśmy co świętować. Zamiast tego stałam się pośmiewiskiem blogosfery, a większość blogerów odwróciła się ode mnie, gdyż uwierzyła w pomówienia Bozi Krówki, iż kupiłam lajki na allegro. Komu wierzycie, drogie czytelniczki- waszej czystej jak łza Poli Szynel, czy Bozi, mszczącej się na mnie nie wiadomo czemu? Nie wydaje wam się dziwne, że pani Krówka jest teraz na etacie u Najdżeliny? Połączcie fakty i znajdziecie odpowiedź.

  Co do Rozmarynka, który toczy przeciw mnie brudną kampanię, mam mu do powiedzenia jedno: spotkamy się w sądzie i to szybciej, niż przypuszczasz! Rozmarynek może sobie zaprzeczać, że nie był ze mną związany, lecz mam na to dowody i ujawnię je za chwilę na JaTupię. Znajdziecie tam nie tylko moje romantyczne zdjęcia z Rozmarynkiem, ale również niezwykle ciekawy filmik. Rozmarynek ujawnia w nim kulisy przyznawania Kufelków, a ja mogę powiedzieć tyle, że nie mają one nic wspólnego z uczciwością. Przy okazji mam wiadomość dla niezrównoważonych fanów Rozmarynka- naprawdę sądzicie, że nazywa się on Tymoteusz Tyszkiewicz? Daliście się nabrać, naiwniacy, ponieważ jego prawdziwe nazwisko to Czesław Sałata! Swoją drogą, panna Bozia Krówka też ma jakiś kompleks, bo w dowodzie widnieje jako Kużajka, ale wolała być trendi i przemianowała się na Krówkę. Powtarzałam jej, że nie ma się czego wstydzić i nieważne jest, czy jest córką rolnika, czy polityka, lecz jak czosnkiem o ścianę. Była żądna sławy, więc u Najdżi zapewne czuje się wspaniale. Są siebie warte!

  Na początku tego wpisu wspominałam, że blogosfera się na mnie wypięła, co nie jest do końca prawdą, albowiem dziewczyny z paręstringów stanęły za mną murem. I tak, dobrze wam znana Antyradykalistka zbiera podpisy pod swoją petycją ("Pola Szynel- prawdziwa blogowa królowa") i domaga się natychmiastowego odebrania Kufelków Najdżelinie (ewentualnie ich kolektywnego roztrzaskania). Matka na Orbicie wyraziła swe zdumienie w bardzo emocjonalnym wpisie "Gdzie ta sprawiedliwość" i już zapowiedziała, że napisze o mnie książkę. Autorka bloga Babskie Pianie założyła na facebooku grupę "Precz z Najdżeliną", gdzie kilka tysięcy oburzonych członków deklaruje poparcie dla mojej skromnej osoby, natomiast reporterka z Bób and Brandy od paru tygodni próbuje się ze mną umówić na wywiad na wyłączność (skontaktuję się z nią po wizycie u adwokata). Z tego miejsca chciałabym serdecznie podziękować dziewczynom za zaangażowanie i blogową solidarność. Róbcie tak dalej, a w wolnym czasie wypatrujcie posłańców, którzy niezwłocznie pojawią się w waszych progach z niespodzianką ode mnie- dużą ilością pysznych Dietetycznych Ozorków. Objadajcie się nimi i nie obawiajcie się, że przytyjecie!

  Na koniec mam prośbę do was, moje kochane. Pokażcie Rozmarynkowi i Najdżelinie, że w was siła i szejrujcie, ile wlezie. Niech ten wpis rozejdzie się w internecie, niczym gwiazdy we wszechświecie. Nigdy was o takie rzeczy nie proszę, ale tym razem sprawa ma niebagatelne znaczenie. Trzeba powiedzieć "nie" układom i kolesiom, "nie" dominacji kłamców i "nie" blogerkom oszustkom!
   
        Dziękuję za uwagę, wasza zawsze i wszędzie, Pola Szynel (a teraz pędzę do prokuratury).

P.S. Nie zapomnijcie zajrzeć na JaTupię!

  Sieć zawrzała, a zwolenniczki Poli zaczęły masowo udostępniać jej post, by później popędzić na JaTupię, tak jak pragnąła ich idolka. I to był pierwszy cios dla Rozmarynka, ponieważ spodziewał się rekordowych odsłon w dniu premiery nowej strony, ale rewelacje Poli zepsuły wszystko i to jej kanał był najbardziej uczęszczany. A sama Pola udała się na poradę do adwokata, którego polecił jej niezawodny prezes Malapata.

-Witam adwokacie- zaczęła- mam dla pana zadanie. Zna pan, jak mniemam, wpływowego blogera Rozmarynka?

-Nie- odpowiedział adwokat Roman Kisiel-Mędrzycki- świat blogerów mnie nie interesuje. 

-Ale żeby Rozmarynka nie znać, to jest normalnie przegięcie. Piosenki o nim śpiewają, szanowny adwokacie!

-Tak?- zdumiał się szczerze prawnik Kisiel-Mędrzycki- to i piosenki o blogerach piszą?

-No ba- roześmiała się Pola- "O mój Rozmarynku" na pewno pan słyszał.

-Słyszalem, lecz nie wiedziałem, że tytułowy rozmaryn to bloger.

-To teraz pan wie- przerwała Pola- Achim Malapata wiele dobrego o panu opowiadał i sądziłam, że z pana światły człowiek, a tu takie rozczarowanie. Przejdźmy jednak do rzeczy. Rozmarynek, a właściwie pan Sałata, zdyskredytował mnie, zarzucił mi kłamsto i mataczył. Mam na niego niezbite dowody, więc spodziewam się łatwej rozprawy.

-A jakie to dowody?- zainteresował się adwokat Kisiel-Mędrzycki.

-Taśmy prawdy, drogi adwokatku. Takie czasy nastały, że lepiej nagrywać, co się da i ja tak właśnie robię. Mam już cały sejf kopii na każdego, a gdybym chciała, to i na pana bym coś znalazła!

 Wybitny adwokat przełknął ślinę. Nie podobała mu się bezczelność panienki Szynel, niemniej musiał się z nią liczyć, jako że była protegowaną jednego z najbogatszych Polaków. Zapewnił ją więc z całym uszanowaniem, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby wygrali sprawę przeciw blogerowi Sałacie i zmusi Rozmarynka do publicznych przeprosin. Tak się też stało, lecz nie będziemy tutaj ujawniać kulis procesu, gdyż był długi i nudny do kwadratu (podobnie jak ten wpis), a mecenasowie obu stron prześcigali się w oskarżeniach. Kiedy jednakże na światło dzienne wyszły taśmy nagrane przez Polę, sprawa prędko się rozstrzygnęła. Pokonany Czesław Sałata vel Rozmarynek musiał zapłacić Poli wysokie odszkodowanie, przeprosić ją na swoim blogu, a Najdżelinie odebrano Kufelki. Dopięłam swego- myślała usatysfakcjonowa Pola- znowu jestem najjaśniejszą gwiazdą na firance blogosfery i wygląda na to, że na JaTupię także!

  Z powodu rewelacji taśmowych Rozmarynek zamknął swój raczkujący kanał, podczas gdy Pola święciła wielkie triumfy, a statystyki jej strony rosły w niesamowitym tempie. Najdżelina również przystopowała i nie zaproszono jej nawet na ByeBloggers, gdzie Pola była gościem honorowym i miała wygłosić prelekcję. Mówiłam im- opowiadała autorce Bób and Brandy, z którą wreszcie umówiła się na wywiad- nie zadzierajcie z Polą Szynel, bo ona nikogo się nie boi!

  Otóż to, nie zadzierajcie z Polą Szynel ;)!


  zdjęcie- hobby.pl

Poprzednie części- 1 2 3 4
Obsługiwane przez usługę Blogger.