Nowe plany Poli Szynel

-Kto normalny stawia się w pracy o siódmej?- wściekała się Pola Szynel, spoglądając rano na budzik- No nikt! Zachciało mi się być gwiazdą śniadaniówki i teraz ponoszę konsekwencje tej durnej decyzji. Zamiast błyszczeć, przeprowadzam wywiady z samymi matołami, którzy nie wiedzą, gdzie Rzym, gdzie Lublin, a nazwa mojego bloga to dla nich zagadka. Całe szczęście, że za niedługo pożegnam się z "Dzień dobry Trupałen", bo już mi bokami wychodzi bycie dziennikarką. 

  Oj tak, Pola wiedziała, co mówi. Praca w Trupałen była co prawda opłacalna, ale po dwóch miesiącach po prostu się Poli znudziła. Tak jak planowała, wygryzła Magdę Matołek i została prowadzącą u boku Marcina Prototypa, lecz nic wielkiego nie wniosło to do jej życia. Ani nie dostawała nowych ofert, ani jej ludzie nie poznawali na ulicy, a o rozdawaniu autografów mogła sobie pomarzyć. Jej blog był coraz popularniejszy, to fakt (50 tysięcy lajków piechotą nie chodzi), niemniej ciągle musiała odpierać ataki zazdrosnych koleżanek po fachu, a oliwy do ognia dodawał Rozmarynek, który nie mógł wybaczyć Poli tego, że nie chciała umieścić na Majstajla pozytywnej recenzji jego nowej powieści "Troll".

-Akurat!- śmiała się w duchu Pola- z reguły nie czytam książek i na blogu żadna recenzja nie powstanie, bo moje czytelniczki to nie interesuje. Zresztą, co mnie obchodzi Rozmarynek, skoro został za mną daleko w tyle. Mam na oku o wiele grubszą rybitwę. Najpierw złapię ją w sieć, a później zostanę gwiazdą filmową!

  "Rybitwą" okazał się słynny filmowiec Lew Wapniak-Szarak, na którego Pola zagięła parol, gdy wpadł w jej ręce scenariusz telenoweli "Serce w pięciu kawałkach". Poli zamarzyło się zagrać główną rolę w serialu, wobec tego niezwłocznie postanowiła zapoznać się z producentem Wapniakiem. Czyhała na niego przez kilka dobrych godzin i wreszcie zauważyła, że wszedł do gmachu telewizji wraz ze swoją świtą. Ochroniarze zostali na dole, a Wapniak-Szarak nie mogąc doczekać się windy (Pola ją zablokowała), udał się do redakcji Trupałen po schodach.

-Wygląda jak lump, a nie wielka szycha- przyglądała mu się z ukrycia Pola- ale on może sobie na to pozwolić. Ma tyle miliardów, że nikt mu nie podskoczy i nie powie nic złego na temat wyglądu. W końcu kasa czyni cuda.

  Tak rozmyślając, Pola zaczęła zbiegać ze schodów, po czym wleciała na zdumionego producenta i wylądowała w jego mało zachęcających (za to bogatych) ramionach.

-Przepraszam pana- wykrzyknęła- jestem taka roztargniona. Ależ, przecież pan jest tym sławnym producentem- spojrzała mu prosto w oczy- Wytrysk-Szmaragd, prawda?

-Wapniak-Szarak- poprawił ją zaskoczony miliarder.

-Bardzo mi przyjemnie- zagruchała Pola- jestem zagorzałą wielbicielką pańskich filmów, a już ostatni- "Wodogłowie", jest wybitny!

-"Wodzowie"- po raz kolejny poprawił Polę producent.

-W rzeczy samej- kontynuowała Pola- tak wciągającej akcji dawno nie widziałam! Szampon- ba prezesie, wykonał pan kawał dobrej roboty!

-A co najbardziej urzekło panią w filmie?- zapytał rozbawiony Wapniak-Szarak.

-Wszystko po trochu- odpowiedziała Pola- kiedy go oglądałam, ogarnęło mnie duże wu, a to naprawdę przyjemne uczucie. Ja to przeżyłam prezesie, byłam tam kiedyś, pański film mi to uświadomił!

-Znaczy że brała pani udział w bitwie pod Monte-Cassino?- nie przestawał się uśmiechać producent- takiej interpretacji się nie spodziewałem!

-To akurat jest najmniej ważne. My tu gadu gadu o przyjemnościach, a ja chciałam z panem porozmawiać o istotnych sprawach!

-Zatem zamieniam się w słuch, chociaż nie mam za dużo czasu, gdyż za chwilę mam wywiad.

-Wywiad nie zając, nie ucieknie- wypaliła Pola- powiem wprost, prezesie. Muszę zagrać główną rolę w pańskim serialu i zrobię wszystko, aby tak się stało.

-Dlaczego więc nie przyjdzie pani na casting? 

-Bo prawdziwy talent nie potrzebuje castingów. Proszę, oto moje Curykurom Vitalne, a w nim znajdzie pan dokładny przebieg mojej kariery. Roi się tam od sukcesów, ale nie będę ich wymieniać, bo cechuje mnie wrodzona skromność.

  Pola spuściła oczy, udając wstydliwą panienkę, a Wapniak-Szarak bez pośpiechu przeglądał jej CV. Kiedy skończył, nie wiedział, co powiedzieć, toteż zaczął się drapać po brodzie, a Pola wzięła to za dobrą monetę.

-Widzę, że moje CV zrobiło na panu wrażenie- uśmiechnęła się triumfalnie Pola- nic dziwnego, bo sama się nad nim zachwycam. Tyle osiągnąć, tak daleko zajść i to bez protekcji, szanowny prezesku. To jest moja wizytówka. Oczekuję, że skontaktuje się pan ze mną w sprawie telenoweli- i Pola posłała mu najpiękniejszy i najbardziej uwodzicielski uśmiech, na jaki mogła się zdobyć.

  Producentowi Pola zapadła głęboko w pamięć. Nie zamierzał zatrudniać jej do serialu, ale zaprosił Polę na kolację. I to był z jego strony niewybaczalny błąd, ponieważ nie docenił sprytu panienki Szynel. Podczas spotkania Pola upiła producenta prawie do nieprzytomności i wymusiła na nim angaż w "Sercu w pięciu kawałkach". Wapniak-Szarak otumamiony alkoholem nie tylko podpisał papiery, które podsuwała mu Pola, lecz także obiecał zrobić z niej zrobić drugą Polę Negri ("kto to do diabła jest"- zastanawiała się przez cały wieczór). Na odchodnym podarował jej złotą kartę kredytową i kazał stawić się następnego dnia na planie filmowym.

-Jestem wielka- podniecała się Pola- rolę mam w kieszeni, miliardy też, jako że ten naiwniak nawet nie wie, co podpisał. Ożeni się ze mną i będę pływała w luksusach, najpierw jednak zostanę gwiazdą filmową. I pomyśleć, że zaczynałam jako pomoc dentystyczna. Zawsze powtarzałam, że grunt to dobry bajer i tego się trzymam. Orewułar!


  
zdjęcie- www.dreamstime.com

P.S. Poprzednie części znajdziecie, klikając w etykietę "Pola Szynel".
Obsługiwane przez usługę Blogger.