Po pierwsze- nie porównuj

-A Gaja chciałaby mieć brata czy siostrę?- spytała mnie jedna z ciotek męża, kiedy byliśmy na Sardynii.

-W sumie to ona chyba jeszcze do końca nie zdaje sobie sprawę z tego, że będzie miała rodzeństwo- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

-No ale jak to?- zdziwiła się ciotka- moja wnuczka jest zaledwie cztery miesiące starsza od Gai i nie tylko wie o tym, że zostanie starszą siostrą, lecz także zażyczyła sobie dziewczynkę i wybrała dla niej imię- i ciotka Mystera Pi popatrzyła na mnie z wyraźną dumą- Gaja również powinna być tego świadoma.

-Jednak nie jest. Ma dopiero trzy lata i w tym wieku nie musi wszystkiego rozumieć, zresztą jeszcze poprawnie nie mówi, więc pod tym względem mamy ograniczone pole do popisu.

-Nie mówi, Bożesz ty mój!- załamała ręce ciotka- Moja wnusia nauczyła się rozmawiać, odkąd skończyła dwa lata i trochę mnie dziwi, że wasza córka...

-Nasza córka jest dwujęzyczna- przerwałam jej- nie trzeba porównywać jej do kuzynki, bo każde dziecko rozwija się inaczej. I na tym zakończyłam rozmowę.

  Dlaczego tak jest, że to, co dla męża i dla mnie nie stanowi problemu, dla innych jest niemal wykroczeniem? Gaja mówi coraz więcej, zarówno po polsku, jak i po włosku, ale daleko jej jeszcze do absolutnej płynności. Nie załamujemy się z tego powodu i nie uważamy, że nasza córeczka odstaje od swoich kolegów, ponieważ wcale tak nie jest. Nie nauczyła się jak dotąd dobrze wyrażać, bo ma do przyswojenia dwa razy więcej od swoich jednojęzycznych kuzynów, w dodatku język polski nie należy do najłatwiejszych. Tymczasem dla ciotki męża nie jest to żaden argument i według niej nasza Gaja jest zwyczajnie głupsza od jej wnuczki (skądinąd przemiłej i, na szczęście, nie zepsutej przez babcię dziewuszki).

  Wkurza mnie takie gadanie bynajmniej nie dlatego, że tu Gaję chodzi. Nie znoszę, gdy porównuje się dzieci, jako że nie ma to najmniejszego sensu. Moja córka zawsze będzie dla mnie najmądrzejsza i najpiękniejsza, nie zamierzam jednakże konfrontować jej z rówieśnikami, gdyż może to przynieść więcej szkody, niż pożytku. W dzieciństwie nabawiłam się kompleksów przez wieczne porównywanie mnie do koleżanek i z tego powodu czułam się gorsza. Nie byłam taka szczupła jak Ania, taka ładna jak Kasia, ani tak przebojowa jak Weronika. Do dziś pamiętam, iż niektórzy rodzice spoglądali na mnie z politowaniem i bez skrępowania zauważali, że daleko mi do ich córek. Biada temu, kto odważy się obniżyć morale Gai, lepiej nie zadzierać z jej dumną matką!

  A kuzyneczka Gai od kilku dni płacze i nie potrafi się uspokoić, albowiem okazało się, że będzie miała brata. Winną tej sytuacji jest jej babcia, która zamiast przygotować dziewczynkę na nadejście rodzeństwa, ciągle ją pytała- chcesz braciszka, czy siostrzyczkę (jakby to był koncert życzeń), później zaś obnosiła się bystrością wnuczki. Gdy mała dowiedziała się o tym, że rodzicom Gai bocian przyniesie córeczkę, zaczęła prosić mamę o to, by zamieniła się z ciocią brzuszkiem. Chciała babcia genialne dziecko...


zdjęcie-www.nostrofiglio.it
Obsługiwane przez usługę Blogger.