Drżący&Kabanos na tropie pewnej blogerki

  Słynny projektant Dobrosław Drżący nie miał zbyt dobrego humoru, a właściwie to nie miał go wcale. Jego ostatnia kolekcja okazała się klapą i zalegała sklepowe półki, gdyż nawet pies z kulawą nogą się nią nie interesował. Szefowa "Woka" Anna Wilczur ostentacyjnie olewała Drżącego i nie odbierała od niego telefonów, muza stylisty Heidi Plum Plum nie zamierzała z nim więcej współpracować, a jego wspólnik i były życiowy partner Szczepan Kabanos bardziej zajmował się nowym kochankiem, niż upadkiem firmy. Nic więc dziwnego, że Drżący z coraz większą grozą spoglądał w przyszłość i desperacko szukał rozwiązania, które pomogłoby mu wyjść z impasu i być znowu na topie. Na domiar złego długi rosły, a projektant, przyzwyczajony przecież do wygód wszelakich, nie mógł tak po prostu z nich zrezygnować. "Luksusowe życie to ogromny stres"- wspominał w myślach święte słowa kultowej modelki Renulki. "Muszę coś zrobić z tym fantem, inaczej czekają mnie autobusy i bratanie się z plebsem, a to poniżej mojej godności".

  Tak rozważając, Drżący postanowił zacząć działać. Włączył przeglądarkę, wpisał hasło "moda na szczycie", poczekał na rezultaty i... aż otworzył usta ze zdziwienia. Na ekranie bowiem pojawiła się kolekcja-marzenie, dopracowana w każdym szczególe i stary wyjadacz Drżący od razu poznał, że ma ona wielki potencjał. "To niesamowite"- dumał- "właśnie coś takiego jest mi teraz potrzebne"! Spojrzał przy tym na adres strony, przeczytał słowo "blog" i zadumał się po raz kolejny. Nic mu nie przychodziło do głowy, jako że blogosfera była dla niego czymś nieznanym, tak samo jak autorka tej wspaniałej kolekcji. "Katarzyna Targosz, Matka na Szczycie"- mruczał pod nosem, wyraźnie zaintrygowany- "Nie wiem, kim jesteś, ale masz kobieto talent, choć tego akurat mówić ci nie zamierzam". Szybko zadzwonił do Kabanosa, ściągnął go do siebie i obaj powzięli niecny plan przywłaszczenia sobie ubrań wykonanych przez Katarzynę Targosz. "Jestem przekonany, że się nie pokapuje"- drwił cynicznie Drżący- "mieszka na prowincji, tworzy jakieś blagi i nie ma pojęcia, czym jest wielki świat. Nie dowie się o naszej pożyczce, bo i tak na pewno nie czyta prasy" I Drżący wraz z Kabanosem bez skrupułów splagiatowali kolekcję Matki na Szczycie, nie spodziewając się nawet, komu tak naprawdę się narazili. 

  Tymczasem autorka, która wiodła spokojny żywot w polskich górach, faktycznie nie była świadoma kradzieży, jakiej dopuściła się para projektantów. Pisała swoją następną powieść i nie śledziła ostatnich trendów w modzie, a duet Drżący&Kabanos nigdy nie należał do jej ulubieńców. Tak się jednak złożyło, że dostała zaproszenie na najnowszy pokaz projektantów, ponieważ jej dobra znajoma, dziennikarka Katarzyna Przemyt, podarowała jej wejściówki na to wydarzenie. Matka na Szczycie wybrała się więc na rewię mody razem z przyjaciółką- Gosią Jurną, znaną w internetach jako Antyglobalistka i obie doznały niemałego wstrząsu, gdy zobaczyły "metody" pracy Drżącego i Kabanosa. "Nie ujdzie im to na sucho"- zagrzmiała Antyglobalistka- "Nie wiedzą, dranie, komu podpadli"! Katarzyna Targosz, zszokowana zainstniałą sytuacją, przysięgła zemstę złodziejom jej kolekcji. "Już mnie popamięta ta para pseudo- stylistów"- wkurzała się utalentowana autorka. I jak pomyślała, tak zrobiła.

  Na początku Matka na Szczycie chciała rozwiązać sprawę polubownie, czyli zmusić stylistów do przeprosin i rekompensaty za poniesione straty, lecz Drżący i Kabanos mieli gdzieś jej prośby. Nie odpowiadali na jej wiadomości, nie odbierali telefonów i żeby ją przestraszyć, próbowali włamać się na jej fejsbukowe konto. Skradziona kolekcja cieszyła się niesamowitym powodzeniem, a jej kulminacją miał być pokaz w stolycy, gdzie zdesperowana Katarzyna zamierzała się udać. Znowu miała jej towarzyszyć Antyglobalistka, która wspierała Matkę na Szczycie z całych sił, a w dodatku okazała się kopalnią pomysłów. Przygotowała transparent szykanujący projektantów i gdy Katarzyna Targosz zobaczyła Gosię wymachującą flagą, wpadła w doskonały humor.

Lepsze pączki i precelki
Niż śmierdzące frankfuterki!

  "Nie znalazłam rymu do kabanosa"- tłumaczyła Antyglobalistka, po czym niechcący rąbnęła transparentem przechodzącego obok Dobrosława Drżącego. Projektant nie zdążył zaprotestować, bo właśnie ujrzał Katarzynę Przemyt wraz z grupką kobiet wykrzykujących:

Zamiast wcinać kabanosy
Wolę iść na sianokosy!

  Szczepanowi Kabanosowi nie udało się uciszyć wrzeszczącego tłumu, a Drżący w myślach poprzysiągł zemstę "roszczeniowym babskom". Nie mógł jednak wyprosić ich z pokazu i robił dobrą minę do złej gry, widząc Matkę na Szczycie siedzącą w pierwszym rzędzie i oklaskującą "jego" wybitne dzieła. Kiedy zaś zobaczył, że przysiadł się do niej sam Don Koralone, natychmiast do niego podszedł i zaprosił go na scenę. 

-Drodzy państwo- przemówił- mam zaszczyt przedstawić naszego honorowego gościa, wielkiego znawcę mody i konesera piękna, niepospolitego człowieka i mojego osobistego przyjaciela"'! Wprost z Neapolu, specjalnie na nasz pokaz, przyjechał nie kto inny, jak Don Koralone!

  W tym momencie Don Koralone szepnął coś do ucha styliście. Drżący, gdy usłyszał, co groźny mafioso miał mu do przekazania, przełknął ze strachu ślinę i zadrżał z przerażenia. Szczepan Kabanos też miał nietęgą minę, a publiczność obecna na pokazie domagała się powtórzenia słów Koralone. Projektanci nie mieli wyjścia i musieli oznajmić wszem wobec, iż zapożyczyli sobie projekty od obecnej na widowni Matki na Szczycie, która błyskawicznie została otoczona wianuszkiem fanów. 

-Nasze rachunki zostały wyrównane- uśmiechnął się do niej Don Koralone- znowu możemy walczyć po dwóch stronach barykady.

I wyszedł z pokazu, a Matka na Szczycie zastanawiała się, co takiego kombinuje Ojciec Chrzestny włoskiego podziemia. Antyglobalistka i Katarzyna Przemyt natomiast zostały wyróżnione prestiżowym tytułem Weganek Roku, mimo że wcale wegankami nie były. Ich hasła tak podziałały na wyobraźnię wegańskiego jury, że zdecydowano się je nagrodzić. 


Ciąg dalszy być może kiedyś nastąpi. Wszelkie podobieństwa nieprzypadkowe i zamierzone. 

Wpis dedykuję dzisiejszej solenizantce, dzięki której czasem dopada mnie natchnienie. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, droga Kasiu!

Takich pięknych zdjęć to ja nie robię, autorka www.matkanaszczycie.pl








Obsługiwane przez usługę Blogger.