Jak Bello Figo wkurzył Włochów

  Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje, lecz są wyjątki od tej szlachetnej reguły. Jednym z nich jest pochodzący z Ghany, a zamieszkujący Włochy od kilkunastu lat, młody raper działający pod artystycznym pseudonimem Bello Figo. Jego piosenki nie są ani odkrywcze, ani za bardzo ambitne, za to wpadają szybko w ucho i powodują, że człowiek dostaje gęsiej skórki, słuchając ich. Bello Figo, jak na rasowego rapera przystało, jest niezłym prowokatorem, a teksty wykonawcy przekraczają granicę dobrego smaku. Do niedawna znało go wąskie grono małoletnich odbiorców, jednak po wystąpieniu w programie publicystycznym Dalla Vostra Parte (Po Waszej Stronie) wszystko się zmieniło. Bello Figo stał się sławny, ale zamiast wiernej grupy fanów przybyło mu stado krytyków, oburzonych jego nowatorską twórczością. Bo raper śpiewa o nielegalnych imigrantach i śmieje się Włochom w twarz, a tego dla nich stanowczo za wiele.

  Nawet najgłupsza prowokacja nie może przekraczać pewnych granic przyzwoitości i Bello Figo tak trochę na własne życzenie został wrogiem publicznym numer jeden. Zaczął dostawać pogróżki od zniesmaczonych Włochów, którzy są bardzo wyczuleni na punkcie żartowania sobie z ich sytuacji społecznej, a teksty rapera z Ghany przelały czarę goryczy. Bello Figo w swych utworach wychwala eks premiera Matteo Renzi i prezydenta Sergio Matarellę, a włoskie kobiety nazywa "białymi ci&&mi" i śpiewa o tym, że imigranci chcieliby je do łóżka (oszczędzę Wam szczegółów). Jedną z piosenek natomiast poświęcił referendum i niektórzy uważają, że był on główną przyczyną porażki, bowiem namawiał do poparcia zmiany konstytucji (to akurat gruba przesada). Głosujemy na tak, bo dostaniemy 35 euro dziennie i nadal będziemy mogli imprezować za darmo w hotelach- rapował Bello Figo i te kontrowersyjne argumenty raczej nie podziałały na wyobraźnię zmęczonych Włochów.
  
  Bello Figo przekonuje, że utwory, o których śpiewa, są wyrazem solidaryzowania się z imigrantami przybywającymi do Włoch z Afryki, lecz problem w tym, że kiepsko mu to wychodzi. Rapuje z dużą dozą bezczelności, jak to chłopcy nie płacą za wynajem, potrzebują białych kobiet, nie uciekają przed wojną i żyją tutaj jak u pana Boga za piecem, bo zapewniają im to wybitni włoscy politycy. A politykom słowa piosenek Bello Figo też za bardzo nie są na rękę, gdyż nie odbiegają zbytnio od prawdy. Bello Figo to młody człowiek, pojęcie o dyplomacji ma nikłe, intencje być może i dobre, więc nie ma co brać na poważnie jego kiepskich kawałków, a mimo to naród włoski poczuł się urażony. Gdyby raper udzielił wywiadu w stacji muzycznej, rzecz rozeszłaby się o kościach, tymczasem wygłaszał swe mądrości w popularnym kanale Rete 4 i to w godzinie największej oglądalności. Oprócz poglądów rapera niemałe zamieszanie wywołała również jego wystrzałowa fryzura i Włosi do dzisiaj kłócą się o to, czy bardziej przypomina ona polentę, czy risotto allo zafferano. Na to pytanie musicie jednak odpowiedzieć sobie sami. Ja wysiadam!




zdjęcie- parmaquotidiano.net
Obsługiwane przez usługę Blogger.