Jak trwoga (majtkowa) to...na bloga!

  Koniec roku to taki fajny czas, kiedy nie trzeba się blogowo spinać. Ot, człowiek wrzuci kilka statystyk, coś tam podsumuje, podlinkuje stare wpisy i gotowe. U mnie też mogłoby tak być, ale pomyślałam trochę i doszłam do wniosku, że nikogo nie będzie obchodzić, ile ludzi czytało te moje wypociny i jaki jest najpopularniejszy wpis na blogu. Z tego powodu postanowiłam po raz drugi w tym roku (obiecuję, że ostatni) wgłębić się w słowa kluczowe, które z nieznanych mi przyczyn, nie mają nic wspólnego z rodzicielstwem, ani choćby życiem we Włoszech. Przekonajcie się sami, czego szuka u mnie szanowna internetowa brać. No ręce majtki opadają:

-Marka od czapy blog- zawsze wiedziałam, że mój blog jest do kitu, a teraz nawet mam to na piśmie.

-Jak zadowolić grubaskę?- wypraszam sobie!

-Czy ona na mnie leci?- znowu? Ty to masz fantazję, chłopie!

-Krulikowska mini uda widać- a to wyzwolona kobita! Do tego szuka jej ortograficzny orzeł.

-Blog Ojciec klapsy- komuś się nieźle popieprzyło. Chciał znaleźć znanego blogującego tatę, a wlazł do mnie- matki, która żadnych klapsów nie stosuje. Nie widzę powiązań.

-Co oznacza Czikaleta- fajna dziunia, no przecież.

-Mini maitki- mini jest w modzie nieprzerwanie, a maitki to chyba dopiero wchodzą.

-Na dyskotece bez majtek- to świadome zagranie, zapewniam Cię!

-Kura domowa- rysopis- wzrost średni, oczy zielone, długie włosy, "mężne serce w kształtnej piersi" (trzeba się jakoś zareklamować).

-Bez majtek pod kiecką-  to istna plaga ostatnio. Może nie stać było na majtki?

-Cesarka boli- nie, bo nie tną na żywca, za to po cesarce boli.

-Ile twarzy ma Grey?- jedną i do tego nieciekawą.

-Jak skutecznie blogować?- mnie się pytasz?

-Uwielbiam kobiece kobiety- a ja męskich mężczyzn!

-Seksownie bez majtek- a idź w cholerę!

  Nieźle, prawda? Zastanawiam się, po co ja się produkuję, poruszam poważne tematy, wymyślam opowiadania, skoro ludzi interesują jedynie majtki i ich pochodne? Może w przyszłym roku coś się w tej kwestii zmieni, bo ten stał pod znakiem bielizny i to do tego nie mojej. Sporo można się dowiedzieć o użytkownikach buszujących w necie, niemniej nie spodziewałam się, że największym problemem anno domini 2016 będą pospolite majtki. Takie rzeczy tylko u mnie. 

  Do Siego Roku 2017! Wracam za niedługo z nową blogową energią, pomysłami i świeżością, jaką zawsze zapewnia nadejście kolejnego roku. Przejdzie mi po kilku miesiącach, ale póki co czuję, że mogę góry przenosić, taka tkwi we mnie moc. I tym optymistycznym (oraz przesadzonym) akcentem zamykam te 365 niezwykłych dni. Do zobaczenia w styczniu!




zdjęcie- www.pozzodisanvito.it
Obsługiwane przez usługę Blogger.