Kiedy matka przestaje nią być

  Poznałam kiedyś Alę. To fajna dziewczyna była, ale kompletnie nie miała szczęścia do mężczyzn. Pierwszy jej poważny facet okazał się nieodpowiedzialnym dziwkarzem. Zrobił jej dziecko i wyparował, a o płaceniu alimentów ani mu się śniło. Ala po urodzeniu syna została na lodzie, bo rodzice, którzy mieszkali w wiosce, gdzie wszyscy o sobie wszystko wiedzieli, wstydzili się mieć za córkę pannę z dzieckiem. Cóż było robić, Ala zakasała rękawy, znalazła kawalerkę w mieście i zaczęła sobie radzić sama.

  Nie myślcie, że było jej łatwo, co to, to nie! Przepłakała wiele nocy, zaciskała zęby ze złości, lecz się nie poddawała. Dla dobra syna, którego kochała ponad życie, chociaż wiele razy ogarniały ją wyrzuty sumienia, że robi dla niego za mało, że często traci cierpliwość, że zdarza jej się nie słyszeć krzyczącego niemowlaka. To wyidealizowane i cukierkowe macierzyństwo, o którym tak wiele słyszała, runęło jak domek z kart i Ala na własnej skórze przekonała się, co to znaczy mieć dziecko. Nikt jej przedtem nie powiedział, że matka często ma przechlapane.

  Bo kto pomoże matce, kiedy nie ma na kogo liczyć? Kto przewinie dziecko, kto da mu jeść, kto je będzie tulił? Kto pozwoli matce odpocząć, gdy synek domaga się jej obecności? Ala padała ze zmęczenia, a przecież musiała pracować, by zapewnić małemu jako taki byt. Ile razy przeklinała na ten swój ciężki żywot, ile razy żałowała, że dała się omamić idiocie. A potem spoglądała do łóżeczka, gdzie spokojnie spał jej syneczek i cała złość z niej uchodziła. Tylko dzięki matczynej miłości nie udało jej się oszaleć i uciec nie wiadomo dokąd.

  Mały rósł, miał już prawie trzy lata, a Ali, mimo że była szczęśliwa, bardzo dokuczała samotność. Po pracy biegła do przedszkola i spędzała czas z synkiem, lecz brakowało jej męskiego wsparcia. I kiedy straciła nadzieję na lepsze jutro, wydarzyło się coś cudownego. Do pracy przyjął się nowy kolega, dla którego Ala zapałała gorącym uczuciem. Na jej szczęście, z wzajemnością.

  Jacek dowiedział się o tym, że Ala ma dziecko, ale mu to nie przeszkadzało. Poznał jej syna, chłopczyk go zaakceptował i polubił, więc Jacek spędzał w domu Ali coraz więcej czasu. Zakochana do szaleństwa Ala szybko zgodziła się na to, aby Jacek z nimi zamieszkał. Może zbyt pochopnie podjęła tę decyzję, lecz tłumaczyła sobie, że mały rośnie i potrzebuje ojca. A Jacek na tatusia nadawał się znakomicie, o tym Ala była święcie przekonana.

  Któregoś dnia Jacek został z synkiem Ali sam w domu. Pobiegła do fryzjera i Jacek ją zapewnił, że nie musi się niczym martwić. Gdy wyszła z domu, wyjął piwo z lodówki i poszedł oglądać telewizję. Mały zaś się nudził, zaczął więc marudzić i przekonywać Jacka, żeby się z nim pobawił. Jacek słuchał cierpliwie, a kiedy dzieciak nie przestawał dokazywać, ukochany mamy stracił cierpliwość. Mocno potrząsnął chłopcem i odpiął pasek ze spodni, po czym silnie nim wymachnął. W tym samym momencie poczuł silny ból i osunął się na ziemię. To Ala, która wróciła do domu, bo zapomniała portfela, rozbiła mu na głowie butelkę z piwem. Gdy się otrząsnął, stało nad nim dwóch policjantów. Wszystkie jego rzeczy Ala wyrzuciła za drzwi wraz z nim. Jacek nie zdążył uderzyć jej synka i więcej nie miał już do tego okazji.

  Nigdy nie poznałam Ali. Opowieść o niej wymyśliłam na poczekaniu. Po ostatniej historii, która wstrząsnęła Polską, chciałabym bowiem wierzyć, że w sytuacjach podobnych, gdy krzywdzi się najmłodszych, istnieją jeszcze takie matki jak ona. Matki broniące dzieci przed katami. Matki reagujące na najmniejszy gest przemocy. Matki nie przyglądające się biernie cierpieniu niewinnych. Matki nie ukrywające agresywnych partnerów. Matki nie zacierające śladów bicia. Matki umiejące kopnąć w tyłki oprawców. Matki potrafiące wybrać. Matki stojące zawsze i tylko za dziećmi. Matki nie mające wątpliwości. Matki nie wybaczające okrucieństwa.  Matki kochające ponad wszystko.

  I proszę, nie nazywajcie osoby, która przymknęła oko na bestialstwo zwyrodnialca, matką. Nie nazywajcie jej tak...




  zdjęcie-LiberoBlog
Obsługiwane przez usługę Blogger.