Mała miss- duża porażka

  Kilka dni temu wieczorem, gdy dzieci już smacznie spały, a mąż pracował nad niezrozumiałym dla mnie elektronicznym projektem, usiadłam na kanapie, wzięłam do ręki pilot i zaczęłam przerzucać kanały. Przeskakiwałam z programu na program i w pewnym momencie natknęłam się na niezbyt przyjemny widok. Mała dziewczynka w pełnym makijażu tańczyła na scenie jakiś dziwny taniec i jak zapewne się domyślacie, była ona bohaterką show Mała Miss. Podchodzę bardzo sceptycznie do tego rodzaju konkursów, ponieważ uważam, że nie wpływają one poprawnie na psychikę małych dzieci. Postanowiłam jednak obejrzeć program do końca, by znaleźć pozytywne aspekty uczestniczenia w tym paskudztwie. Oto, co odkryłam:

ARGUMENTY "PRZECIW":

1. Najważniejszy jest wygląd! Czy kilkuletnia dziewczynka musi brać udział w show, gdzie uczą ją, że wygląd to podstawa? Nie jest śmieszne, kiedy pięciolatka mówi do mamy, że wyskoczył jej pryszcz i jak ona się teraz pokaże w przedszkolu! Nie jest zabawne oglądanie tejże dziewczynki przeglądającej się w lustrze i powtarzającej "jestem najpiękniejsza". Nie jest edukacyjnie usłyszeć, że liczą się tylko piękni ludzie. Dzieci powinny mieć przeświadczenie, że uroda to nie wszystko.

2. Konkurentki do tytułu są dziwnie pobudzone, a to za sprawą napojów energetycznych, które serwują im mamusie. No bez jaj, nie można dawać dzieciom tego świństwa po to, żeby dobrze wypadły na scenie. Co innego łyczek, a co innego litr szkodliwego napoju. W głowie mi się nie mieści, że takie rzeczy podają matki. 

3. Umalowana dziewczynka- to woła o pomstę do nieba! Tak, wiem o tym, że są specjalne kosmetyki dla dzieci, niemniej widok kilkulatki, mającej na twarzy profesjonalny makijaż, jest nie do zniesienia. Do tego sztuczne rzęsy oraz zęby, wytapirowane i potraktowane lakierem włosy, a jakby tego było mało, tipsy i (o zgrozo) opalenizna, będąca efektem niejednej wizyty w solarium. Wyobraziłam sobie Gaję w czymś takim i na szczęście wyobraźnia tym razem mnie zawiodła. Nie, nie i jeszcze raz nie!

4. Zmysłowe ruchy kilkulatek. Fajnie jest przyglądać się tańczącym dzieciakom, natomiast patrzeć na kandydatki, które uwodzą ciałem w tańcu, to zdecydowanie za dużo. Czy rolą małej dziewczynki jest wyginanie pupy i kołysanie biodrami, nawet jeśli robi to na potrzeby konkursu? A gdy do tego dodać słowa "jestem sexy", wypowiedziane kuszącym szeptem przez pięcioletnią aspirantkę do tytułu, tym bardziej ma się wrażenie, że program nie ma nic wspólnego z niewinną zabawą.

5. Udział w show to ambicje matek.  To matki zabierają córki na konkursy, zmuszają je do nauki kroków, a potem wmawiają, że dzięki Małej Miss osiągną sukces. To matki stoją za wytworem małych lolitek, kokietujących wprost z ekranu telewizora. To matki mają chore ambicje posiadania w domu kilkuletnich piękności i nie patrzą na to, jakie mogą być konsekwencje ich decyzji. Kolekcjonowanie koron i pucharów oślepiło je do tego stopnia, iż nie widzą zagrożeń i są przekonane, że show przyniesie ich córkom same korzyści. Czyżby?

5. Ten program jest spełnieniem marzeń pedofilów. Jakąż przyjemnością dla amatorów małych dzieci musi być oglądanie Małej Miss. Uwodzące tańcem, wyzywającym makijażem i dorosłym strojem dziewczynki, to dla tych draniów prawdziwa uczta. Show jest niebezpieczne, jako że z kilkulatek robi się obiekty seksualne i podaje zboczeńcom na (telewizyjnej) tacy. Naprawdę te wszystkie nagrody są tego warte?

ARGUMENTY "ZA":

  Starałam się odkryć jasne strony Małej Miss, ale mi się to nie udało. Nie przekonuje mnie, że dziewczynki fajnie spędzają czas, a rywalizacja między nimi jest skuteczną lekcją na przyszłość. Nie wierzę, że same z siebie chcą jeździć na zawody i nie widzę nic edukacyjnego w programie epatującym wulgarnością. Na bycie dorosłym przyjdzie pora, dzieciństwo zaś powinno być nieskalane. Dobrze o tym pamiętać, zgłaszając akces dziecka do wątpliwych konkursów piękności.


zdjęcie- Mi-Web
Obsługiwane przez usługę Blogger.