Nastoletni prześladowcy

  Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Stałam pełna obaw przed moją szkołą i zastanawiałam się, czym zaskoczy mnie pierwsza klasa podstawówki. Nie spodziewałam się, że za chwilę przekroczę próg do piekła, wybrukowanego drogą okrutnych słów. Nie wiedziałam, że to będzie osiem smutnych lat, składających się z wyzwisk, poniżeń i dyskryminacji. Nie sądziłam, że dzieci mogą być aż tak złe, a dorośli aż tak obojętni wobec ich zachowań. Nie miałam pojęcia o tym, że szkoła to nie tylko wspaniała przygoda, ale również siedlisko wszelkiej maści prześladowców. Byłam ofiarą bullizmu- zjawisku, o którym mówi się we Włoszech coraz częściej i coraz głośniej. I bardzo dobrze, ponieważ szkoły powinny być wolne od jakiejkolwiek przemocy, a złoczyńców należy surowo karać.

  Nie piszę o tym, żeby rozczulać się nad sobą i wracać do przykrych wspomnień, gdyż już dawno dałam sobie z nimi radę. Sprawa bullizmu interesuje mnie, bo mam dwie córki i nie chcę, by w przyszłości zostały przysłowiowymi dziewczynkami do bicia. Bullizm jest obecny w szkołach od zawsze i ma się nie najgorzej, ponieważ wiecznie się słyszy o cierpiących dzieciach, którym rówieśnicy zgotowali przykry los. A drwią ze wszystkiego- rudych włosów, nadwagi, niskiego wzrostu, piegów, okularów, dobrych wyników w nauce, biedy i nawet ubrania są dla nich powodem do kpin. Kto na to reaguje? Nikt, bowiem rzadko po stronie ofiar ataków stają inni uczniowie (być może ze strachu, a być może im to lata), a już nauczyciele zawodzą na całej linii. Nie wierzę, że nie są świadkami napaści słownej, nie dam się przekonać, iż nic nie widzą, a w ich szkołach bullizmu nie ma. Jest w każdej i prześladowane dzieci na ogół cierpią w milczeniu. Milczenie zaś to największy sprzymierzeniec brutalnych uczniów. Bo skoro nie ma reakcji na przemoc, znaczy tyle, że jest ona usprawiedliwiona. Przez dorosłych, ślepych i głuchych na to co, wyprawiają ich święte pociechy.

  Kim są szkolni oprawcy? To żadni liderzy, lecz pospolici słabeusze, którzy znęcają się nad kolegami, jako że sami czują się niewiele warci. Wyśmiewając innych, podnoszą swoją niską samoocenę i morale, a animuszu dodaje im fakt, że znajdują wyznawców i niestety naśladowców. Szkolni dręczyciele są mocni jedynie w grupie, natomiast gdy są sami, nie dają rady spojrzeć w oczy poniżanemu rówieśnikowi. Nastoletni oprawcy nie uczą się lepiej i oprócz okrucieństwa oraz głupoty niczym specjalnym się nie wyróżniają. To nie charyzmatyczni przywódcy, a zwyczajny szkolni terroryści, mający o wiele więcej kompleksów od tych biednych ciemiężonych. Stosowane przez nich werbalne barbarzyństwo to skuteczna terapia od bylejakości. Dlatego właśnie je praktykują.

  Czy na bullizm jest lekarstwo? Trzeba o nim krzyczeć i nie kłamać, że to nic takiego. Organizować lekcje i tłumaczyć uczniom, że prześladowanie kolegów to nie zabawa. Nie udawać, że nie ma nic złego w wyzwiskach i są one nauką, bo przecież życie i tak kiedyś da nam w kość. Wreszcie, piętnować z całą stanowczością szkolnych agresorów. Ustawić ich pod ścianą i odwrócić role. Stanąć twarzą w twarz z pokrzywdzonym i pozwolić mu zaatakować. Dać katowi choć na chwilę poczuć się w skórze jego ofiary. Uczulać, uczulać i jeszcze raz uczulać przed tym, że słowa mogą ranić gorzej od czynów. Uwrażliwić na ból i cierpienie innych. Nie lekceważyć objawów i przestać bić brawo nastoletnim zamordystom. Tępić w sposób bezwzględny agresywne zachowania. Może wtedy do gnębicieli dojdzie, że to, co robią, jest niedopuszczalne. I zrozumieją, że bycie bullistą to nie powód do dumy.

  We Włoszech powstała kampania społeczna piętnująca bullizm. Nazywa się Adesso Parlo Io (#adessoparloio, Teraz Mówię Ja), a jej bohaterami są młodzi ludzie, którzy doświadczyli na własnej skórze, co znaczy być prześladowanym. Opowiadają o samotności, depresji, poczuciu niemocy i pasywnej postawie dorosłych. Ich świadectwo jest wyrazem prawdziwej odwagi i powinno być pozycją obowiązkową dla tchórzów bez charakteru, tępiących rówieśników. Mam nadzieję, że i w Polsce zacznie się w końcu podchodzić poważnie do tego niepokojącego zjawiska, a prześladowane dzieci nie zostaną same w potrzebie. Dzieciństwo to najpiękniejszy okres w życiu człowieka i nie pozwólmy niszczyć go w imię dobrej zabawy innych. Zapewniam Was, że chodzenie do szkoły z duszą na ramieniu i w stanie permanentnego stresu nie odbija się dobrze na psyche ucznia. Bullizm to w moim odczuciu największa porażka współczesnego szkolnictwa.



zdjęcie- Tgcom24
Obsługiwane przez usługę Blogger.