Taktyka włoskich oszustów

To, że Włosi mają dużą wyobraźnię, wiadomo nie od dziś. To, że w Italii panuje kryzys, również jest jasne jak słońce. Co zatem zrobić, by jakoś przetrwać ciężkie czasy i zawsze mieć pełny portfel? Ano najlepiej połączyć iście ułańską fantazję Włochów z ich zmysłem kombinowania i wykorzystać do łatwego zarobku niczego nie spodziewających się emerytów. Pomysłów jest co niemiara, starszych ludzi jeszcze więcej, toteż nic dziwnego, że niecny proceder okradania ludzi zatacza coraz szersze kręgi. Biedni emeryci dają się podejść, ponieważ cwaniacy mają na nich sposób i bez skrupułów biorą od nich pieniądze. Ludzie myślą, że działają oni w dobrej wierze, więc oddają im kasę i dopiero po czasie dowiadują się, że zostali wrobieni, ale nic nie można już z tym zrobić. Oto najnowsze metody, na jakie nabierają seniorów pospolici oszuści:

1. Fałszywi księża. To najprostsza technika działania złodziejów i jest skuteczna w większości przypadków. Przychodzi taki fałszywy ksiądz do emerytki, a ta otwiera mu drzwi i wpuszcza go do domu, bez uprzedniego sprawdzenia, czy kolęda faktycznie miała być tego dnia. "Ksiądz" przekonuje kobietę, że w tym roku to on chodzi po ludziach, bo biedny proboszcz się nie wyrabia i wysłał go w zastępstwie. Uspokojona emerytka zaprasza kapłana do siebie, po czym idzie zrobić mu kawę, a fałszywy księżulo rozgląda się po mieszkaniu i przeważnie udaje mu się złowić cenne łupy. Do tego dochodzi parę groszy "po kolędzie" i tak oszust wzbogaca się odwiedzając dziennie kilkunastu nieświadomych zagrożenia emerytów. Lepiej nie otwierać drzwi duchownym, których się nie zna i nawet koloratka nie powinna nikogo zmylić.

2. Adwokaci diabła. Kolejną taktyką, jaką obrali sprytni wyłudzacze, jest telefon od policjanta, informującego ofiarę o groźnym wypadku. Dzwoni gagatek pod wybrany numer, informuje emerytkę, że jej syn miał wypadek i musi zostać jak najszybciej operowany, lecz do tego niezbędna jest gotówka. Proponuje, że po pięniądze (bądź kartę do bankomatu) przyjdzie adwokat, a zdesperowana kobieta, drżąca o życie syna, godzi się na wszystko. "Policjant" uprzedza ją, aby nigdzie nie dzwoniła, zwłaszcza do rannego syna, ponieważ nie jest on zdolny do rozmowy. Tak "ubezpieczony" wysyła podrobionego adwokata, który bierze forsę (lub kartę) i znika na zawsze. Po jakimś czasie do domu wraca cały i zdrowy syn, nie mający pojęcia o tym, że właśnie przeszedł poważną operację. Emerytka domyśla się, iż ktoś ją zrobił w bambuko, ale już jest po ptokach i kasy raczej nie odzyska. W tym wypadku naciągacze są dokładnie przygotowani i znają tożsamość ofiar oraz ich koligacje rodzinne. Lepiej za dużo nie zdradzać przez telefon, nawet gdyby rozmówca przedstawił się jako sam papież.

3. Szaleni gazownicy. Rachunki trzeba płacić i nie ma zmiłuj, choćby po spisanie licznika operatorzy przychodzili i dwa razy w tygodniu. Niestety, i na to dają się nabierać emeryci, którzy otwierają drzwi rzekomym kontrolerom z gazowni i wpuszczają ich do domu. Schemat zazwyczaj jest taki sam- oszuści działają we dwójkę i podczas gdy jeden z nich zagaduje starszą panią, drugi plądruje mieszkanie. Czasem zmuszają emerytów do natychmiastowej zapłaty rachunków, inaczej w trybie natychmiastowym zostanie odcięty im dostęp do gazu. Innym pomysłem jest zmiana operatora i umowa o wiele korzystniejsza od poprzedniej, szkoda tylko, że podrobiona. Bezpośrednie przejście do konkurencji kosztuje kilkaset euro od ręki, ale i tak na tym się skorzysta, więc seniorzy podpisują, nie wiedząc o tym, że to lipa. Lepiej zamknąć drzwi na siedem spustów i nie otwierać posłańcom od gazu, nawet jeśli zagrożą oni konsenkwencjami.

4. Wirtualni kochankowie. Matrymonialni oszuści to nie nowość na rynku, niemniej coraz bardziej staje się popularne uwodzenie starszych kobiet przez internet i wypłukiwanie ich z kasy. Wysyła absztyfikant emerytce zaproszenie do znajomych, przedstawia się jako były inżynier, żołnierz, lekarz albo profesor i powoli zaczyna ją uwodzić. Gdy kobieta jest już złapana w sidła miłości, opisuje jej zmyśloną historię życia, opowiada o długach, jakie musi spłacać za byłą żonę, a litościwa starsza pani wychodzi z inicjatywą i proponuje pożyczkę. Facet opiera się, przeprasza, unosi honorem i gdzieś za szóstym razem daje się przekonać. Tych pożyczek jest dużo i kiedy kobieta orientuje się, że coś tu nie gra, internetowy kochanek kasuje konto, znika z wirtualnego świata, mając kieszenie wypchane realną gotówką. Lepiej nie przyjmować zaproszeń od nieznanych mężczyzn, nawet gdy ma się nadzieję, że trafiło się na księcia z bajki. 

Złodzieje pasożytujący na emerytach to osobnicy działający bez skrupułów i nie posiadający sumienia. Przykre jest, że wmieszane są w to i kobiety, które dla kasy okradają starszych ludzi. Emeryci we Włoszech nie mają lekkiego życia i nie należą do najbogatszych przedstawiecieli społeczeństwa, a mimo to i na nich się żeruje. Zaufanie to dzisiaj towar deficytowy, o czym nie pamiętają seniorzy zawsze mający wiarę w drugiego człowieka.




zdjęcie- www.zonalocale.it
Obsługiwane przez usługę Blogger.