Ostatni król Rzymu

O tym, że dla Włochów piłka nożna jest świętością, wie chyba każdy. Włoskie życie kręci się wokół rozgrywek klubowych, transmisji piłkarskich i gry reprezentacji, a piłkarze w Italii są dla kibiców obiektem kultu. Dokładnie za tydzień, 28-go maja odbędzie się mecz A.S. Roma - Genua, na który z niecierpliwością czekają całe Włochy. Będzie to zwykłe spotkanie klubowe, przejdzie jednak ono do historii, ponieważ ma to być ostatni pojedynek legendarnego piłkarza Romy- Francesco Tottiego, nazywanego przez kibiców ósmym królem Rzymu. Decyzję o zakończeniu kariery piłkarza ogłosili już wszyscy, oprócz samego zainteresowanego, więc sympatycy Romy cały czas się zwodzą, że Totti nie odejdzie na sportową emeryturę, ale to chyba złudna nadzieja. Wraz z nim zakończy się pewna epoka, a rzymscy kibice na długo pogrążą się w rozpaczy. Nie ma ludzi niezastąpionych, to prawda, za to bywają niezastąpieni piłkarze i takim jest niewątpliwie Francesco Totti

Oprócz talentu Totti oparł swoją karierę na wierności, która jest rzadkim zjawiskiem w piłkarskim świecie. Podczas gdy większość zawodników przeciera ścieżki niejednego klubu, Totti nigdy nie myślał o opuszczeniu Romy i z tego powodu kibice kochają go miłością absolutną. Gdyby chciał, mógłby zajść o wiele dalej i grać w największych europejskich klubach, jako że pozwalał mu na to niezbity kunszt piłkarski. Nie skusiły go jednak żadne pieniądze, a miłość do zespołu i Wiecznego Miasta okazała się być silniejsza od milionowych kontraktów. Ta godna naśladowania postawa zaskarbiła mu szacunek również wśród kibiców przeciwnych drużyn, w tym największego rywala Romy- Lazio. Sympatia dla piłkarza wiąże się także z jego osobowością i prostotą, bardzo przez Włochów cenioną. Totti to nie jest wielkie panisko, sukcesy sportowe nie zawróciły mu w głowie, nie gwiazdorzy, nie epatuje bogactwem i nie stwarza wokół siebie muru. Jest przystępny, prostolinijny, a poza tym włada wspaniałą bronią, jaką jest charakterystyczne poczucie humoru.

Producenci programów telewizyjnych wykorzystują jego talent komediowy i Totti często jest zapraszany do telewizji jako gość specjalny. Kiedy pojawia się na ekranie telewizora i zaczyna gawędzić z prowadzącym, widzowie pękają ze śmiechu i proszą o więcej. Występem na festiwalu w Sanremo rozbawił publiczność do łez, a udział piłkarza we włoskiej edycji Big Brothera Vip, gdzie gospodynią show była jego żona- Ilary Blasi, okazał się strzałem w dziesiątkę. Wiele osób widzi przyszłość piłkarza w showbiznesie i przepowiada mu poważną aktorską karierę, na co Totti reaguje z przymrużeniem oka, bo interesuje go tylko piłka. Prywatnie od lat związany jest z jedną kobietą, wspomnianą wyżej Ilary Blasi, co przysporzyło mu dodatkowych fanów (znaczy fanek). Piłkarze znani są z tego, że skaczą z kwiatka na kwiatek i nie umieją oprzeć się pokusie, tymczasem Totti jest oddanym mężem i ojcem trójki dzieci, o skandalach z jego udziałem nic nie słychać, no może poza jednym, o którym niedawno opowiedział. Wraz z żoną udzielił krótkiego wywiadu w programie Edicola Fiore, zaś szczere wyznanie, na jakie się zdobył, stało się już kultowe. 

Na pytanie o idolów przeszłości Ilary Blasi wyznała, że jako nastolatka wieszała na ścianie plakaty słynnego boysbandu Take That.

-A kogo ty wieszałeś?- zapytał Francesco gospodarz programu - Fiorello.

-No jak to kogo, Cicciolinę- odpowiedział z właściwą sobie swobodą Totti, na co publiczność w studio zareagowała entuzjastycznie. 


Jestem przekonana, że ósmy król Rzymu nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.




zdjęcie- ForzaRoma
Obsługiwane przez usługę Blogger.