Opanuj się, turysto!


Sezon urlopowy właśnie się zaczął i cóż może być piękniejszego dla turysty, niż gorący śródziemnomorski klimat? Włoskie miasta w okresie letnim przepełnione są zwiedzającymi ze wszystkich stron świata, a kolejki do muzeów czy zabytków bardzo się wydłużają. Italia oddycha turystami, traktuje ich przyjaźnie, otwiera im drzwi do niezapomnianych wrażeń i jest wdzięczna gościom za okazane zainteresowanie. Jednakowoż nie każdy podróżnik zasługuje na Włochy, ponieważ nie szanuje miejsca wypoczynku i wzorem bohaterów KacVegas zachowuje się tak, jakby puściły mu wszelkie więzy. Nie pamięta o tym, że na urlopie też obowiązują zasady, do których trzeba się dostosować i pewne złe nawyki trącą obciachem. Na wpół żartobliwie, a na wpół poważnie, przedstawiam kiepskie przyzwyczajenia turystów:

1. Nie sprzątanie po sobie na plażach.

Fajnie jest spędzić pół dnia na plaży, wypoczywając, kąpiąc się w morzu i opalając się, ale trzeba pamiętać o tym, żeby posprzątać po sobie, kiedy już tę plażę opuścimy. Nie zostawiajmy opakowań po jedzeniu, puszek po piwie, niedopałków papierosów lub (o zgrozo) pustych butelek, bo o wypadek nietrudno (niejeden już nadział stopę na szkło). Ktoś musi za nas to zrobić, zatem nie traktujmy plaży jak wysypiska na śmieci. Do dobrego tonu należy ogarnięcie bałaganu i nie dodawanie pracy ludziom, którzy i tak mają dużo do roboty. Niedawno oglądałam wywiad z właścicielem jednego z barów przy sycylijskiej plaży i mówił on, że jest zniesmaczony postępowaniem wyluzowanych turystów. Odcinek plaży należący do niego jest pełen odpadków, toalety zaś są w stanie katastroficznym i chociaż są ostrzeżenia informujące o konsekwencjach, to ludzie sobie z nich nic nie robią. Jestem turystą, więc mogę, bo za to płacę- tak argumentują brak manier urlopowicze. Nieprawda. Pozbieranie kilku papierków nic nie kosztuje, a dobra reputacja jest tego warta.

2. Cycki na wierzchu, czyli brak odpowiedniego stroju.

Umówmy się- lato w Italii jest gorące i im mniej ubrań, tym lepiej, lecz są adresy, gdzie lepiej nie wchodzić w spódniczce mini czy krótkich spodenkach. Mam na myśli oczywiście kościoły i muzea, do których nie wypada się stroić jak na dyskotekę. Nie trzeba zakrywać się od stóp do głów, niemniej wypadałoby nie mieć dekoltów do pasa, bądź (w przypadku mężczyzn) nie pokazywać się bez koszulek. Ochrona pilnująca wejść do zabytków ma prawo nie wpuścić do środka źle ubranych turystów i nie ma się co z tego powodu zżymać. Jest zresztą na to recepta, ponieważ uliczni sprzedawcy mają w swoich ofertach chusty i można się nimi w razie potrzeby zakryć (raz zakupione będą nam służyć przez całe wakacje). Podobne zakazy widoczne są nie tylko w dużych miastach i słynnych budowlach, takich jak Bazylika św. Piotra w Rzymie. W kościółkach na prowincjach również zwraca się na to uwagę. I bardzo dobrze, bo miejsca kultu to nie targowisko.

3. Bezczeszczenie dzieł sztuki, kąpiele w fontannach.

Parę miesięcy temu we Włoszech było głośno o turyście, który wyrył monetą imię żony i córki w murach samego Koloseum. Innym razem jedna z odwiedzających wyniosła z rzymskiego kolocha kawałki zabytku, z kolei obywatelka Rumunii zniszczyła cenne kandelabre, znajdujące się w Pantheonie. I wszystko to zrobili dorośli ludzie, mający przecież pojęcie o tym, że nie dewastuje się bezcennych dzieł sztuki. Zapłacili co prawda wysokie kary, nie są one jednak współmierne do niepowetowanych strat, jakie odniosło miasto. Popularne są także kąpiele w fontannach, za które co prawda można nieźle beknąć, lecz nie odstrasza to co odważniejszych (znaczy głupszych) turystów. Za wskoczenie do fontanny Trevi należy się mandat w wysokości kilku tysięcy euro i moim zdaniem to o jedno zero za mało. Kilkanaście tysięcy może odstraszyłoby potencjalnych śmiałków. A tak w ogóle to kąpiel w fontannie z nikogo nie czyni bohatera- chcesz się popisać, wskocz do wody pełnej krokodyli, wtedy zobaczymy, jaki z ciebie gieroj.

Włosi uwielbiają turystów i są w stanie wiele im wybaczyć, co nie oznacza, że mogą wszystko. Pamiętajmy, że dostosowanie się do reguł jest wyrazem szacunku dla gospodarzy, a pozostawienie po sobie dobrej opinii powinno być żelazną regułą dla każdego podróżnika. Bo łatwo ją stracić, gorzej zaś odzyskać, zwłaszcza że Włosi bywają pamiętliwi.

Obsługiwane przez usługę Blogger.