Koszmar Polki w Rimini



Niedawno wróciłam z Polski, gdzie byłam tylko przez tydzień i przez ten krótki czas nie interesowałam się zbytnio tym, co dzieje się we Włoszech. Gdy przyjechałam do domu, nadrobiłam zaległości, a pierwszą wiadomością, na jaką się natknęłam, był brutalny gwałt na polskiej turystce w Rimini. Zszokowana, odpaliłam internet i kiedy poczytałam komentarze na temat tej sprawy, ręce mi opadły z bezsilności. Wydarzyła się tragedia, o której ciężko będzie zapomnieć tej biednej dziewczynie i na tym właśnie należy się skupić, a nie na oskarżaniu jej o to, że nie powinna chodzić nocą po plaży. Litości! Ofiara przemocy nigdy nie jest winna i nie ma w tej historii żadnych okoliczności łagodzących. Potępić i to zdecydowanie należy jej katów. A jeśli już o nich mowa, to najważniejszą rzeczą okazało się być ustalenie ich pochodzenia. 

Nie jestem, o czym wiedzą czytelnicy bloga, zwolenniczką polityki imigracyjnej prowadzonej przez włoski rząd i nie podoba mi się to, że do Włoch przybywają ludzie bez dokumentów, o których nic nie wiadomo. Niemniej, mieszkam w Italii i dobrze wiem, że przemoc wobec kobiet to również sprawa włoska, o czym świadczy niegasnące zjawisko kobietobójstwa. Zabójstwa na kobietach dokonywane są przez rodowitych Włochów, dlatego daleko mi do stwierdzenia, że tylko imigranci stanowią zagrożenie. Włosi też nie są święci, tak samo jak święci nie są Polacy i licytowanie się na forach, gdzie odbywa się więcej gwałtów, jest bez sensu. Nie ma kraju wolnego od przestępców i wszędzie trafiają się jednostki aspołeczne oraz bestie w ludzkiej skórze, jakie ujawniły się w Rimini. W Italii kary za gwałty i morderstwa na kobietach są bardzo niskie, więc kolesie za dużo sobie pozwalają, ponieważ wiedzą, że nic im się nie stanie. Zaostrzenie prawa pomogłoby uniknąć podobnych zdarzeń, albo chociaż je zmniejszyć.

Gwałt to nie jest przyjemność, jak próbował przekonywać niejaki Abid Jee- mediator kulturalny z Pakistanu, który (na szczęście) został wyrzucony ze stanowiska po opublikowaniu w internecie skandalicznego wpisu. Według gościa kobieta tylko na początku odczuwa ból, a potem jest już spokojna i dla niej to normalny akt miłosny. Powiesić go za jaja to za mało! Gwałt to przemoc, a nie zabawa, to trauma, która zostaje w kobiecie na całe życie. Wytłumaczenie i banalizowanie gwałtu to także jest forma agresji i z tej przyczyny odesłałabym mediatora do domu, bo w moim odczuciu facet jest niebezpieczny. Kto mu pozwolił wypowiadać się w imieniu zgwałconych kobiet? Brednie, że kobiety to lubią, są dla ofiar poniżające, zaś usprawiedliwienie gwałtu jest zaproszeniem do podobnych występków. Skoro kobietom się to podoba, można je brutalnie traktować, w końcu to sama rozkosz. Do diaska z takim mediatorem!

Mam nadzieję, że sprawcy zostaną szybko ujęci i dostaną takiego kopa w dupę, że już w życiu nie zbliżą się do żadnej kobiety. Gdyby okazało się, że gwałtu dokonali nielegalni imigranci (a wiele na to wskazuje), to może da to do myślenia włoskim politykom i zaczną wywalać z Włoch ludzi, którzy nie mają nic wspólnego ze słowem "uchodźca". W tej sprawie jest dużo emocji, co wcale mnie nie dziwi, gdyż stała się rzecz straszna, lecz powtarzam raz jeszcze, że oczernianie na forach dziewczynę o to, iż była nieostrożna, więc jest sama sobie winna, to świństwo. Romantyczne spacery nad brzegiem morza są wpisane w wakacje i zakochani mają do nich święte prawo. Nie mają natomiast prawa zostać zaatakowani, poniżeni i zgwałceni, nawet jeśli spacerują na plaży w środku nocy. Za to nie ponoszą winy, mimo że niektórzy zarzucają zgwałconej dziewczynie brak instynktu samozachowawczego. Takie zarzuty świadczą o tym, iż pojęcie przemocy nie dla wszystkich jest zrozumiałe. Smuci mnie to tym bardziej, że odpowiedzialność na polską turystkę przerzucają w głównej mierze mężczyźni. Dla niej już nic nie będzie takie same. Uszanujmy jej tragedię...

zdjęcie-The Social Post

Obsługiwane przez usługę Blogger.