Rok pod znakiem włoskich haseł i niedosyt blogowy w tle



To nie był blogowo dobry rok. Zapowiadał się wspaniale, a kończy się pustką, co jest wyłącznie moją winą. Pisałam stanowczo za mało, bo dwa teksty na krzyż w miesiącu to tyle co nic. Obiecywałam sobie wiele, miałam w perspektywie napisanie książki, do której się tylko przymierzam, lecz nic nie robię, by ta powstała. Wszyscy jak zwykle mnie wyprzedzili, a ja zostałam na szarym końcu i nie mam żadnych spektakularnych osiągnięć. Nie byłam konsekwentna, nie potrafiłam się skupić na blogu, więc wyszło jak wyszło. Parę dobrych tekstów udało mi się napisać, ale to nic, aby być kimś. Nie marzę o blogowej sławie, nie o to mi chodzi, po prostu sama sobie wyrzucam, że nie przyłożyłam się do pisania tak jak to zaplanowałam. No i efekty niestety widać.

Tymczasem czytelnicy szukali w tym roku na blogu zagadnień związanych z językiem włoskim i z życiem w Italii. Nie sądzę, by dowiedzieli się wiele, niemniej nieźle się uśmiałam, czytając niektóre słowa, dlatego jak zwykle przy podsumowaniach, postanowiłam je tu przytoczyć. Nie ma bowiem lepszego zakończenia, niż hasła kluczowe, gdyż są one dowodem na to, że jednak na blog ktoś zagląda. Spisywałam je skrupulatnie, a na wybrane z nich postaram się odpowiedzieć. To poniekąd mój obowiązek.

Włoch czy włoski? Najlepiej Włoch, który ma włoski. Wszędzie.

We Włoszech jest syf- przykłady. No cóż, i Italia nie jest idealna. Dobrym przykładem jest włoski rząd.

Włosi ze wschodu. Nie ma takiej opcji. Są Włosi z północy i Włosi z południa. Włochy są dłuższe niż szersze.

Ile zarabia przeciętny Włoch. Przeciętnie, a czasem nawet i mniej.

Da się zjeść włoskie żarcie. Da się, co widać po autorce bloga. Niestety.

Festiwal w Sanremo żyje. I ma się dobrze. Włosi zaś za nim nie przepadają, lecz go oglądają. Nic innego nie leci wtedy w telewizji, więc dlatego.

Jak znaleźć Włocha na męża. Najpierw należy go poznać. Potem będzie już górki.

Włoska rodzina się kłóci. Bardzo kulturalnie, rzadko talerze latają w powietrzu.

Byłam na Sycylii i poległam. Podajmy sobie ręce.

Babę z Włoch opętał demon. Mam nadzieję, że to nie o mnie.

Każdy Włoch zdradza. To mit.

Piłkarze z Italii. Nie pojadą na Mundial do Rosji. Spuśćmy na to zasłonę milczenia. 

Włochy to stan umysłu. Zdecydowanie. 


To tylko niektóre z wybranych przeze mnie haseł. Odpowiedzi na nie proszę potraktować z przymrużeniem oka, ponieważ podeszłam do nich ironicznie. Nie wybrałam sloganów ocierających o rasizm (a było ich niemało) i tych dotyczących imigrantów (również pojawiło się wiele zapytań na ten temat), bo nie mam ochoty kolejny raz udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Nie zapowiadam w nadchodzącym roku rewolucyjnych zmian i nie mam wobec siebie wielkich oczekiwań, ale jedno wiem na pewno- będę pisać częściej, mądrzej i lepiej


zdjęcie- Aly Chi Designs

Obsługiwane przez usługę Blogger.