Włoskie drogi, francuskie łącza


Nikt nie lubi być upominany ani pouczany, taka to już nasza ludzka przypadłość i nieważne, jaki kraj reprezentujemy. Stop, zatrzymaj się, kobito, i pomyśl trochę, bo nie wiesz, o czym piszesz. Zganiłam samą siebie, gdyż doszło do mnie, iż to nie tak z tym krajem pochodzenia. Włochom jest obojętne, kto im podskakuje, ponieważ zawsze mają rację, a nawet jeśli jej nie mają, to nie zepsuje im to humoru. Istnieją jednak wyjątki od reguły i w przypadku fantazyjnych mieszkańców Półwyspu Apenińskiego tym wyjątkiem jest Francja. Niech tylko Francuzi spróbują się wymądrzać na temat Włochów, albo co gorsza, ich pouczać, wtedy Włosi są w stanie rozpętać piekło.

I właśnie to piekło otwarło się kilka dni temu, kiedy wyszło na jaw, że Francuzi podrzucają Włochom imigrantów (w tym nieletnich), których nie chcą u siebie. Odwożą ich nocą na włoską granicę, po czym zostawiają w lesie i tyle ich widziano (francuskich żandarmierów, nie imigrantów). I jest to proceder nie tylko haniebny, ale też niezgodny z prawem, o czym na pewno wiedzą przedstawiciele francuskiej władzy. Nie jest to żaden wymysł Włochów i oskarżenia w stronę ich "ulubionych" sąsiadów nie są wyssaną z palca bzdurą, bowiem nielegalne praktyki Francuzów zostały udokumentowane i można w sieci zobaczyć, jak podwożą imigrantów do granicy włoskiej  i zostawiają ich na pastwę losu. Francuzi co prawda próbowali się bronić, ale wyszło im to dosyć niezręcznie, gdyż argument, że zgubili drogę nikogo jakoś nie przekonał, zwłaszcza że tą drogę przebyli wiele razy.

Jaka jest sytuacja związana z problemem nielegalnej imigracji, o tym we Włoszech wiedzą wszyscy. Polemiki z tym związane nie ustają, a przeciwnicy i zwolennicy imigrantów prześcigają się w argumentach. W starciu z Francuzami Włochom nie przypadło do gustu nie tyle to przemycanie ludzi (nazwijmy rzeczy po imieniu), co ich uprzednie zachowanie, kiedy to potępiali wszem wobec włoską politykę i nie wahali się użyć mocnych słów po zamknięciu włoskich portów dla promu Aquarius. Pół świata wyzwało Włochów od rasistów, francuski prezydent nie ustawał w krytyce działań włoskiego rządu, zaś jego minister odważył się nawet nazwać włoskie poczyniania wymiotnymi. Tymczasem okazało się, że francuscy prominenci również są na bakier z imigrantami i pod zasłoną nocy zaczęli zawozić ich do Italii. Prezydent Macron ośmielił się ich pouczać, co jeszcze bardziej zdenerwowało Włochów i wojna dyplomatyczna między państwami znowu wisi na włosku. To nic nowego, niemniej tym razem Francuzi nadepnęli na odcisk włoskiego buta wyjątkowo boleśnie i zobaczymy, jak sprawa się rozstrzygnie. Jedno jest pewne- nie taki anioł święty, jak go przedstawiają, ale o tym Włosi wiedzą od (prawie) zarania dziejów.


zdjęcie- eunews.it
Obsługiwane przez usługę Blogger.