Ten dziwny, włoski rok










To był dziwny, włoski rok. Rok pełen sprzeczności, oczekiwań i niespełnionych marzeń, a jednocześnie piękny rok, który przyniósł ze sobą wiele dobrego.

To był dziwny, włoski rok, bo choć Włosi nie dostali się na Mundial, to najczęściej wyszukiwanym słowem w necie był "mundial" właśnie.

To był dziwny, włoski rok, bo pomimo tego, że w Italii nie ma rodziny królewskiej, to we Włoszech odbył się Royal Wedding. Tak media nazwały ślub Chiary Ferragni i Fedeza, gdyż to prawdziwa książęca para, tyle że rodem z Instagrama (razem posiadają ponad 20 milionów followersów). Miłość w czasach wirtualnej zarazy kwitnie.

To był dziwny, włoski rok, bo orędowniczka akcji #metoo- Asia Argento, została oskarżona o gwałt na  nieletnim. Wierzymy Asi, która zaprzeczyła rewelacjom Jimmiego Benneta, lecz nie możemy oprzeć się wrażeniu, że aktorka nieco się w życiu pogubiła.

To był dziwny, włoski rok, bo sytuacja polityczna w kraju zmieniła się diametralnie. Wybory wygrała prawica i pół Europy zaczęło się martwić tym, iż Włosi strzelili sobie samobójczego gola i zaraz w Italii rozpocznie się rewolucja. Trochę zawrzało, niemniej włoskie podwaliny pozostały nienaruszone i nawet zgrzyty na linii Włochy - Unia Europejska nie spowodowały zapowiadanego trzęsienia ziemi.

To był dziwny, włoski rok, bo druga jego część upłynęła pod znakiem dramatycznych wydarzeń z Genui. Zawalił się fragment wiaduktu Morandi, życie straciły 43 osoby, z czym do tej pory trudno się pogodzić, zwłaszcza że tragedii można było uniknąć. Tego dnia, 14 sierpnia, wszyscy przez trochę byliśmy Genueńczykami.

To był dziwny, włoski rok, bo natura w okrutny sposób dała o sobie znać. Powodzie, trzęsienia ziemi, pożary i nawałnice, a na koniec uaktywnienie się wulkanu Etna. Nierówną walkę z siłami przyrody musiało stoczyć wiele pięknych włoskich miast, jako moje ulubione, magiczne Portofino.

To był dziwny, włoski rok, bo szeregi Serie A zasilił sam Cristiano Ronaldo, a w Italii rozpoczęła się dyskusja na temat tego, czy płacenie ponad stu milionów euro za jednego zawodnika to nie jest aby przesada. Jest i to gruba, co nie zmienia faktu, że w Turynie zapanowała Ronaldomania, zaś kibice Juve nie mają wątpliwości, jaka drużyna w tym sezonie sięgnie po mistrzostwo Włoch (to już zaczyna być naprawdę nudne).

To był dziwny, włoski rok, bo po kilkunastu latach znowu połączył siły słynny filmowy duet Boldi - De Sica i fani aktorów (do których nie zalicza się mój mąż), jak również filmów spod znaku Cinepattone (czyli lekkich komedii w sam raz na świąteczny czas) od miesiąca szturmują kina w całej Italii.

To był dziwny, włoski rok. Rok, który w naszym życiu przyniósł niezwykłą zmianę, jaką była przeprowadzka. Duże miasto zamieniliśmy na prawie wieś i nie żałujemy, choć czasem brakuje mi niepowtarzalnego smaku foccaci, gdyż tutejsza jej do pięt nie sięga. Ale cicho sza.

To był dziwny, włoski rok. Rok, w którym udało mi się zrzucić ponad 15 kilogramów i poczułam się jak nowonarodzona. Po raz pierwszy, odkąd mieszkam w Italii, moja waga drastycznie zeszła w dół, a ja zrozumiałam, że konsekewncja i żelazny upór mogą przynieść wspaniałe rezultaty. I jeśli w 2019 uda mi się utrzymać wagę, to nic więcej do szczęścia nie będzie potrzebne.


Obsługiwane przez usługę Blogger.