O piłce, roli kobiet i erotyźmie, czyli seksizm po włosku



Lubię piłkę nożną i znam wiele kobiet, które również przepadają za tym sportem, a ich wiedza o futbolu jest naprawdę spora. Nie uważam, by było w tym coś dziwnego ani nadzwyczajnego, bo sport jest dla wszystkich, a nie tylko dla mężczyzn, jak sugerują niektórzy. Kiedy więc usłyszałam słowa eks piłkarza, nomen omen mistrza świata z 1982 roku- Fulvio Collovatiego o tym, że panie nie znają się na piłce, wkurzyłam się na całego. Collovati powiedział, że "kiedy kobieta rozmawia o taktyce, to przewraca mu się w żołądku". Mnie też się przewróciło, ale ze złości. Stwierdzenie, że kobiety nie rozumują jak mężczyźni, jest okropne, poniżające i seksistowskie. Były piłkarz został chwilowo odsunięty od programu, w którym brał czynny udział i sprawa rozeszła się jako tako po kościach, lecz niesmak pozostał. Nie żyjemy w średniowieczu i zakładanie, że mężczyźni są od nas mądrzejsi, jest malutkie. 

Nie trzeba być wybitnym myślicielem, żeby pojąć prawa rządzące w piłce nożnej, ponieważ są one proste jak konstrukcja cepa. Nie mam zatem pojęcia, skąd przekonanie, że jedynie faceci potrafią ogarnąć to, co dzieje się na piłkarskim boisku. Kobiety nie oglądają meczów z powodu przystojniaków na murawie (no dobra, niektóre oglądają), wiedzą co to spalony i są w stanie wymienić wszystkie drużyny występujące w Serie A. Patrzenie więc z politowaniem na to, że możemy dyskutować o piłce nożnej, jest niedopuszczalne i pokazuje, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii praw kobiet. Nigdy nie byłam wojującą feministką, przyznaję, niemniej nie lubię i nie potrafię przejść obojętnie wobec traktowania nas z góry, bo przecież piłka nożna jest dla facetów. Nie wiem, kto to wymyślił i tak sądzi, ale to powielane od lat hasło powinno już dawno przejść do lamusa. Na razie niestety lamusi je wypowiadają i na antenie włoskiej telewizji publicznej. 

Problem z gorszym traktowaniem kobiet nie dotyczy jednak tylko sportu. Przykład, o którym za chwilę wspomnę, jest dosyć kontrowersyjny, jako że dotyczy sfery erotycznej. Kilka lat temu w jednym z reality we włoskiej tv ("Wyspa Celebrytów")  wystąpił gwiazdor filmów porno Rocco Siffredi i nikt nie był tym zszokowany, bo Rocco to symbol jurnego byka i kultowy aktor erotycznych produkcji. Internet się nie oburzył, fora nie zadrżały, a aktorowi przybyło wielu nowych fanów. Dwie czy trzy edycje później do programu zaproszo aktorkę porno- Malenę i opinia publiczna nie była dla niej tak łaskawa, jak dla kolegi po fachu. Kobieta występująca w produkcjach pornograficznych zasługuje na opinię prostytutki i tak też Malena została określona. To, co uchodzi mężczyźnie i jest akceptowane przez społeczeństwo, nie za bardzo już wypada kobiecie. Nie mnie oceniać wybory życiowe Maleny, ale wzbudza się we mnie sprzeciw, gdy słyszę, że usprawiedliwia się aktora porno, bo to facet, a na kobiecie - aktorce nie pozostawia się suchej nitki. Rocco Siffredi jest dla Włochów ucieleśnieniem męskości, zaś Malena to kobieta lekkich obyczajów. I podkreślam raz jeszcze, nie oceniam wyborów zawodowych wspomnianych osób, a fakt, że ta sama ścieżka kariery jest postrzegana zupełnie inaczej. I z tego powodu, cytując opinię byłego piłkarza, przewraca mi się trochę w żołądku.



zdjęcie- Corriere  Della Sera

Obsługiwane przez usługę Blogger.