Znowu


Znowu zabójca kobiety wyszedł z więzienia. Po trzech latach odsiadki sąd postanowił zwrócić mu wolność. Skuteczna praca adwokatów, którzy znaleźli kilka kruczków na jego obronę spowodowała, że sędzia nie miał wyjścia i dał mordercy szansę. W więzieniu człowiek zachowywał się więcej niż przyzwoicie, więc trzeba było go za to nagrodzić. Trzy lata odsiadki to niemało, a zabójstwo w amoku może zdarzyć się każdemu. Wyjdzie, zrozumie swój błąd i zacznie toczyć przykładny żywot, jak na porządnego obywatela przystało. Jest jeszcze młody i nie warto, aby marnował się za kratkami. Znowu włoskie prawo nie uszanowało ofiary femminicidia (kobietobójstwa) i po raz kolejny mężczyzna, który zamordował żonę,  cieszy się wolnością. A przemoc wobec kobiet w Italii nie ustaje.

Znowu jakieś dziecko płacze nad grobem matki. Nie ma jej, odeszła dwa miesiące temu, a dorośli powiedzieli, że teraz można ją odwiedzać tylko na cmentarzu. To jednak nie to samo, bo nie da się do niej przytulić, porozmawiać czy na nią popatrzeć. Zamiast tego chłopczyk spogląda na zimny głaz i łzy spływają mu ciurkiem po twarzy. Jest tam napisane, że "żyła lat 30 i zginęła tragicznie". Jak tragicznie, tego nikt nie miał odwagi mu wytłumaczyć. Jak powiedzieć sześcioletniemu malcowi, że jego ojciec zabił matkę, ponieważ ta chciała odejść? Chłopcu już nigdy mama nie powie "dobranoc" i nie utuli go do snu. Zamiast tego tuli się do misia i patrzy obojętnym wzrokiem na sufit. Nie ma już jego mamusi, już nie zaśpiewa mu piosenki i nie zabierze go na plac zabaw. Nie ma też taty, bo poszedł daleko i zostawił go z dziadkami. Znowu dziecko we Włoszech zostało pośrednią ofiarą kobietobójstwa. Wraz z odejściem matki na dobre skończyło się dzieciństwo.

Znowu gazety piszą o kolejnym zabójstwie kobiety, 95-tym w tym roku. Młoda kobieta padła ofiarą kochanka, który zabił ją z zimną krwią, ponieważ miała zamiar o ich relacji powiedzieć żonie mężczyzny. Ten, nie chcąc do tego dopuścić, wziął nóż i kilkoma (bądź więcej) ciosami zakończył niewygodny związek. "Co robisz, jestem z tobą w ciąży, myśl o dziecku"- krzyczała, gdy kochanek zaświecił jej nożem przed oczami, lecz to nie pomogło. Zamordował nie tylko ją, ale i tlące się w niej nowe życie, po czym jak gdyby nigdy nic poszedł do fryzjera. I gdy wiadomość o śmierci dziewczyny rozeszła się po mediach, niektóre wpisy pokazały, jak bardzo mężczyźni we Włoszech nie dorośli do swojej roli. Znowu odpowiedzialność za brutalny mord, według wielu komentatorów, ponosi właśnie zabita kobieta. Nie musiała się wiązać z żonatym, inaczej by żyła, tak właśnie rozumowała znaczna część internautów, co dowodzi, niestety, że wiele wody w rzece musi jeszcze upłynąć, aby zjawisko kobietobójstwa zaczęło maleć. Nie można winić ofiary za to, co się stało, nikt nie zasługuje na taką śmierć.

Znowu dzisiaj dodamy nakładkę do naszych zdjęć profilowych, być może poczytamy jakiś artykuł czy statystyki i zamyślimy się nad tym, dlaczego tyle kobiet umiera. Może u kogoś obudzi się sumienie i nie podniesie już ręki na swoją dziewczynę. Może ktoś zrozumie, że nie tędy droga i przemocą nie zmusi się do miłości. Może wreszcie niejeden mężczyzna się zawstydzi i przestanie używać pięści, a zacznie używać serca. Dziś jest 25- listopad i obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki Z Przemocą Wobec Kobiet. Większość zamordowanych w tym roku kobiet straciło życie, bo kochały. Ich mordercami prawie zawsze okazywały się najbliższe osoby- narzeczeni, mężowie czy nawet przyjaciele. Mija kolejny rok i nic w Italii się nie zmienia. Mężczyźni nie przestają i kobiety nadal giną z ich rąk, przeważnie w sposób więcej niż brutalny. Często zdarza się tak, że za zabójstwo do rozpoczęcia procesu dostają areszt domowy, a potem idą do więzienia na mniej niż 10 lat. Przypadki dożywocia za kobietobójstwa są minimalne. Znowu 25-ty listopad przybrał barwę krwi. Walka z przemocą wobec kobiet powinna we Włoszech odbywać się każdego dnia. Trzeba krzyczeć tak głośno i często, aby o ofiarach femminicidia usłyszał świat.  Ja, jak co roku, pisząc o zjawisku kobietobójstwa, oddaję w ten sposób hołd jego ofiarom. I wołam - basta, basta, basta...


zdjęcie (czerwone szpilki, symbol femminicidia)- Settegiorni
Obsługiwane przez usługę Blogger.