Basta, basta, basta!

I znów nadszedł ten dzień. 25 listopad. Właśnie dzisiaj obchodzimy, choć to bardzo nieodpowiednie słowo, Międzynarodowy Dzień Walki z Przemocą Wobec Kobiet. I znowu, jak co roku, miałam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez tragicznych statystyk, ale niestety, po raz kolejny się pomyliłam. Nie napiszę jednak ile kobiet zostało w tym roku zabitych we Włoszech, bo nie chcę polemik, jak to miało miejsce 12 miesięcy temu. To nie jest licytacja gdzie jest gorzej, gdyż przemoc wobec kobiet występuje wszędzie. I my, kobiety, w takim właśnie dniu powinnyśmy się zjednoczyć, a nie kłócić się w komentarzach o to, kto ma gorzej- my czy Włoszki. Przemoc bowiem nie ma narodowości. Ma za to różne oblicza.

Miałam koleżankę, która została pozbawiona przez męża wszelkich przyjemności. Nie mogła wychodzić z domu bez jego wiedzy, nie mogła ubierać się zbyt wyzywająco, nie mogła spotykać się na kawie z przyjaciółkami, a jej telefon był pod ciągłą kontrolą. Znajoma utrzymywała, że jej mąż robi to wszystko z miłości. Tak bardzo ją kocha, że chce spędzać wolny czas tylko z nią i dlatego nie pozwala jej na wyjścia. Trzyma ją prawie jak psa na smyczy, lecz według znajomej to nie problem. Bo robi to z miłości. Błąd. Takie traktowanie nie ma z miłością nic wspólnego. Miłość to zaufanie. Miłość daje prawo do wolności. Kochający mąż nie musi pozwalać, gdyż związek to nie więzienie. A jeśli partner czegoś zakazuje, to jest to przemoc. Psychiczna. 

Najgorsze jest to, że kobiety nadal się wstydzą. Wolą powiedzieć, że podbiły sobie oko uderzając o kant stołu niż przyznać, jak było naprawdę. Wstydzą się pójść na policję, wstydzą się wyznać, że iż mąż dał im w twarz i czują się winne. Usprawiedliwiają damskich bokserów mówiąc, że uderzyli jeden raz i to się więcej nie powtórzy. Dobrze wiemy, że tak nie jest. Facet, który uderzy raz, zrobi to znowu. I będzie bił zawsze. Kobiety przyjmują te ciosy jak coś naturalnego, biorą je z dobrodziejstwem inwentarza, jako dodatek do związku. Nie mają odwagi odejść, boją się opinii społeczeństwa i tego, co ludzie powiedzą, nie potrafią uwolnić się od panów władców. Ale czy z tego powodu mamy prawo je oceniać?

Łatwo się mówi, gdy nie jest się w ich sytuacji. Wszystko wydaje się takie proste- spakuj walizki, uciekaj, zacznij życie od nowa. W praktyce jednak to nie wygląda tak kolorowo i z tego powodu uważam, że kobietom- ofiarom przemocy potrzebna jest dosadna pomoc. Państwo powinno wyjść na przeciw kobietom maltretowanym przez mężczyzn i dać im szansę wyjść na prostą. Bita i poniżana latami kobieta nie poradzi sobie sama z odejściem, musi mieć wsparcie. Inaczej nigdy nie uwierzy w siebie i w to, że jest wiele warta, a będzie się widziała oczami agresywnego męża. Nie dajcie się stłamsić, życie jest tylko jedno. A miłość jest bezwarunkowa. Jeśli kocha, to nie pyta, gdzie idziesz i co robisz. Nie dobiera garderoby. Nie kontroluje telefonu. Nie rozkazuje. Nie krzyczy. Nie dręczy. Nie bije. Nie gwałci. Nie zabija. Szanuje. Ufa. Kocha.

Moja ośmioletnia córka, która wie, jaki dzisiaj jest dzień, zapytała mnie, dlaczego mężczyźni biją kobiety. Nie potrafiłam jej na to odpowiedzieć.

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień do Walki z Przemocą Wobec Kobiet. Dzień, kiedy twarz wielu kobiet pokrywa się rumieńcem wstydu. A to nie one mają się wstydzić. To dzień wstydu mężczyzn. Damskich bokserów, stalkerów, zabójców, gwałcicieli...

(Ławka na zdjęciu to ławka pamięci. Symbolizuje ona ofiary femminicidia, czyli kobietobójstwa. W Italii ono nie ustaje. Giną kobiety w każdym wieku, nawet małe dziewczynki i to im poświęcone są czerwone ławeczki. Jest ich w Italii coraz więcej. Niestety.)


Obsługiwane przez usługę Blogger.